10 lipca

10 lipca

Nuxe Very Rose

Nuxe Very Rose
Nuxe Very Rose to gama kosmetyków do oczyszczania na bazie wody różanej, którą znamy z właściwości kojących i zmiękczających skórę. W gamie Very Rose znajdziemy również innowację w postaci żelu, ale o tym przeczytacie dzisiaj.

Nuxe Very Rose

Nuxe Very Rose rozświetlający peeling złuszczający

Zacznę od zapachu bo będzie się przewijał w każdym z opisanym tu kosmetyku. Róża pachnie nowocześnie, nie mamy tu woni szafy babci czy róży starej generacji, która zwalała swą słodkością. Róża Nuxe Very Rose jest energiczna, czysta i świeża.

rozświetlający peeling złuszczający jest w formie płynnej, jednak sam płyn ma nieco żelową konsystencję. Pojemność peelingu to 200ml, zamknięty jest w prostej butelce.

W składzie znajdziemy aż cztery kwasy owocowe oraz kwas salicylowy. Patrząc głębiej prócz dobroczynnych składników znajdziemy również alkohol denat, który może nie jest na pierwszym czy drugim miejscu... ale jest.

To właśnie kwasy owocowe w niskich stężeniach i kwas salicylowy powodują, że martwy naskórek stopniowo jest złuszczany, przy regularnym używaniu peelingu Very Rose da się zauważyć, że "czarne punkty" na nosie i okolicy zostają wyczyszczone bez efektu wysypu. Uwielbiam tego typu produkty właśnie w miejsca, gdzie widzę, że skóra się regularnie zanieczyszcza. Ja polecam używać go wtedy, kiedy widzimy, że coś się zaczyna dziać. Aplikacja powinna odbywać się wieczorami ze względu na to, że mieszanki kwasów nawet w niewielkich stężeniach mogą nie polubić się z słońcem.
Co z tym alkoholem denatem w składzie? Co prawda nie stosuję peelingu na całą twarz, jednak wybiórcze partie nie odczuły jego działania - a więc nie powinno być żadnych problemów (mam skórę bardzo wrażliwą).

Podsumowując Nuxe Very Rose peeling złuszczający - świetny kosmetyk do użytku, gdy zaczynają się problemy, faktycznie rozpuszcza niechciane niespodzianki na skórze bez efektów ubocznych. Będzie to świetny kosmetyk szczególnie dla skór mieszanych, tłustych, ale też pozostałych typów przy rozważnym użytkowaniu.

nuxe very rose peeling


Nuxe Very Rose oczyszczająca maska żelowa


Żelowa maska zamknięta jest w słoiku o pojemności 200 ml. Forma podania jest ciekawa, słoik jest odkręcany, dlatego warto zaopatrzyć się w pędzelek by aplikować ją w miarę higienicznie.
Żelowa konsystencja jest przyjemna na skórze twarzy w okresie letnim, szczególnie gdy będziemy trzymali ją w lodówce. Zmycie maski trwa dosłownie chwilę, nie ma z tą czynnością żadnych problemów.

W składzie znajdziemy ponownie patent Skin-Respect oraz składniki pochodzenia naturalnego (kokos, kukurydza). Ponownie musimy się zmierzyć z alkoholem denatem przez co maskę tę stosuję tylko na wybrane partie twarzy i pleców (gdy jest taka potrzeba).

Po trzech użyciach (dwa razy w tygodniu) śmiem stwierdzić, że działają właściwości oczyszczające. Skóra jest gładka i zmatowiona bez zaczerwienień. Moja skóra jest bardzo wrażliwa, dlatego od razu po masce nakładam krem nawilżający ze względu na delikatne ściągnięcie. Myślę, że przy skórze problematycznej i mieszanej będzie jeszcze lepiej się sprawdzała jako maska "bankietowa".

nuxe very rose maska żelowa

maseczka żelowa

Nuxe Very Rose tonizująca mgiełka


Oh jak ona pachnie... nie jak sztuczne perfumy, ale nie obraziłbym się jakby Nuxe wypuściło perfumy właśnie o tej nucie zapachowej. Delikatna nowoczesna róża, która niesamowicie relaksuje i odpręża.
Butelka o pojemności 200 ml z idealnym atomizerem, który rozpyla mgiełkę na całej powierzchni twarzy. Moim zdaniem, idealnie trzymać ją w lodówce tak jak maskę żelową.

Prócz składników, które opisałem wyżej tonik Very Rose posiada alantoinę, ale nie zawiera alkoholu.
Są głosy za, są głosy przeciw, jednak ja jeśli tonik mi się spodoba to używam regularnie. Wielki plus za atomizer i łatwość w użytkowaniu, jednak ten kosmetyk działa - świetnie sprawdzi się po maskach mocniej oczyszczających czy do codziennego użytku nawet na makijaż, bo nie niszczy go (jeśli nie spryskamy w sporej ilości skóry).
Faktycznie niweluje uczucie ściągnięcia, delikatnie nawilża i koi nie tylko skórę, ale zmysły. Prócz tego, że sam w sobie ma alantoinę i wodę różaną wzmacnia pielęgnację nałożoną na jeszcze lekko wilgotną skórę, dzięki czemu składniki lepiej działają a krem ma spore do popisu jeśli chodzi o wchłanialność.
Mgiełka tonizująca, która zdecydowanie warto mieć w lodówce i pod ręką :).


nuxe very rose tonik

tonik różany



06 lipca

06 lipca

Ruiny Zamku w Olsztynie

Ruiny Zamku w Olsztynie
Wycieczkę do Częstochowy czas zacząć. Przyznam, że jadąc do tego miasta trochę się dziwiłem... Częstochowa, Olsztyn i Jura Krakowsko-Częstochowska, brzmi nieźle? Zamek w Olsztynie a raczej jego ruiny leżą na Jurze Krakowsko-Czestochowskiej stąd dość skomplikowane jest położenie tego miejsca.

Ruiny Zamku w Jurze Krakowsko Częstochowskiej

Jest godzina 7:00 a ja szybko pakuje kosmetyki do walizki i wyruszam na makijaże ślubne, najpierw na stołek zaprosiłęm mamę młodej, siostrę a później wisienka na torcie czyli pani młoda. Wyrobiłem się w dwie godziny i szybko do domu przebrać się, spakować na wycieczkę.

Godzina 11:00 i ruszamy wraz z kuzynem i P. Wsiadamy w moją pandę i jedziemy, tak na prawdę wycieczka jest ukierunkowana na kupno samochodu (Suzuki Splash), ale obok miejsca, gdzie koniec końców zakupiłem samochód dostrzegliśmy piękne widoki i Ruiny Zamku w Olsztynie leżących na Jurze Krakowsko-Czestochowskiej. BRzmi skomplikowanie bo to w końcu nie Olsztyn a Czestochowa... ale nie jestem dobry z geografii i nie wnikam w to jakoś głębiej. Pogoda dopisuje, zakup samochodu uważam za udany, więc czas wyruszyć na zwiedzanie.

Przystanek - tłusty hamburger i kebab... w końcu jechaliśmy ponad dwie godziny i trzeba się posilić i trochę odpocząć od tych wszystkich emocji, które mi towarzyszył. Kuzyn wrócił moją Pandą a my z P wdrapaliśmy się na Ruiny Zamku w Olsztynie.

co zwiedzić na śląsku


15:00 jesteśmy na górze. Ruiny są otoczone górkami, zielenią i przepięknymi widokami, które mogą u niektórych z Was wywołać lęk wysokości, który warto zwalczać. Sobota dlatego ludzi jest sporo, ale udało się zrobić zdjęcie bez konieczności ich wycinania.
Trochę potu i jeszcze więcej zmęczenia, ale jest satysfakcja, oczy się cieszą widokiem na Częstochowę, która moim zdaniem jest piękna. Przysiedliśmy na chwilę by trochę się napatrzeć, popodziwiać i spędzić ze sobą czas.

Widzę jak ludzie się wspinają po ruinach i trochę im zazdroszczę - lubię taką aktywność i adrenalinę.
Czytam trochę o Zamku, "który został wzniesiony w drugiej połowie XIII stulecia, przez ponad 300 lat był najważniejszym punktem oporu północno-zachodniej Małopolski tuż przy granicy śląskiej a także ośrodkiem zarządu królewskiego okręgu administracyjno-gospodarczego."

miejsca które warto zwiedzić na śląsku

co zobaczyć na śląsku

zamek w częstochowie

Już po 16:00 czas wracać do domu bo przed nami podróż powrotna. Nie... ja nie wsiądę w nowy samochód, nie ma mowy. Zbyt wiele emocji, stresu, nerwów i ekscytacji mnie kosztował ten dzień i nie czuję się na siłach. P jest zdeterminowany i cieszy się, że może wsiąść do innego auta i spróbować swoich sił na dłuższą trasę a ja mu w pełni ufam, wiem, że jest znacznie lepszym kierowcą a w dodatku nie kieruje się emocjami tak jak ja.
Podróż mija spokojnie i nawet szybko (na pewno szybciej i wygodniej niż jadąc Pandą), po drodze zajechaliśmy na Orlen, zatankowałem Żabcię (bo tak nazwaliśmy samochód ze względu na jego zielony kolor i kształt), kupiłem kawę i Grześka.

gdzie zjeść na śląsku

Jesteśmy w domu, przyjemny dzień pełen wrażeń, czas więc odpocząć.
Post ten nie jest przemyślany co do składni, przecinków i kropeczek... chciałbym by płynął prosto z moich odczuć, poczuliście ten klimat?

Zdjęcie od P z telefonu
jura krakowsko częstochowska

03 lipca

03 lipca

Minimalistyczne dodatki do salonu i sypialni

Minimalistyczne dodatki do salonu i sypialni
Home decor czyli urządzamy mieszkanie w stylu minimalnym. Lata temu uwielbiałem figurki, kryształy i inne małe dekoracje domowe zaś teraz... teraz króluje u mnie minimalizm w postaci wazonów, dobranych do pomieszczenia ramek, stonowanych kolorów i szkła.

Minimalistyczne dodatki do salonu i sypialni
Od lewej: Mak1904, Tiger

Wazony


Wazony to moja miłość od kiedy dostałem pierwszą przesyłkę od marki IsaDora, która była w współpracy z kwiaciarnią MAK1904. Proste, bez przekombinowania wzory i style wazonów potrafią upiększyć niejeden kącik, wcale nie musi siedzieć w nich kwiat, bo same w sobie nawet puste robią klimat. Ostatnio również dołączyła do mnie butelka a w środku suszone kwiaty, bardzo prosty pomysł, który w efekcie końcowym prezentuje się przepięknie.
Chodząc po sklepie Tiger z rzeczami nam zbędnymi, ale bądź co bądź wywołującymi emocje natrafiłem na prosty wazon, który w cenie 2 zł krzyczał do mnie: bierz mnie!.


okragłe lustro
 Netto

lustro z złotą ramką
www.lustrodlaciebie.pl

Lustra


Lustra w domu to u mnie podstawa, są wszędzie po minimum dwie sztuki na pomieszczenie. Zakochałem się w złocie dlatego też króluje ono na ramach luster. Moje dwa ulubione to te okrągłe z marketu Netto, które kosztowało około 20 zł. Minimalistyczne koło z złotym brzegiem i skórzanym paskiem samo w sobie wygląda minimalistycznie i praktycznie.

dyfuzor z patyczkami
 Od lewej: Empik, Tkmaxx

jak urządzić mieszkanie
Od lewej: Krosno, Home Aroma, Empik

Świece i dyfuzory patyczkowe


Kocham świece o czym mogliście przeczytać tutaj > świece zapachowe < i nadal podtrzymuje, że są świetne. Do grona świec dołączyły Krosno Polskiej marki i Home Aroma w małej wersji. Świece i ich blask są dla mnie ważne, tworzą nastrój wieczorami i cieszą oczy.

Dyfuzory zapachowe z patyczkami to świetny pomysł na dodanie trochę zapachu, ale też urozmaicenie wystroju. Obecnie kształty, wzory i kolory dyfuzorów z patyczkami można dobierać praktycznie do każdego pomieszczenia. Ostatnio będąc w Empik natrafiłem na ładny i minimalistyczny dyfuzor z złotą nakrętką z wyprzedaży (12 zł) i białym napisem, zaś w Tkmax chromowany róż (25 zł) przykuł mój wzrok. Nie spodziewajmy się po nich, że uduszą nas swoją wonią - zapach jest raczej średnio wyczuwalny, ale od czasu do czasu nos go dostrzeże.


Mam w planach zrobienie takiej serii postów z dekoracjami, to oczywiste, że mam ich wiele więcej, ale nie chcę robić jednego wpisu z wszystkim. Pochwalcie się swoimi zdobyczami w komentarzu!

30 czerwca

30 czerwca

Test podkładu Paese Long Cover Luminous

Test podkładu Paese Long Cover Luminous
Dzisiaj test podkładu Paese Long Cover Luminous. Lato sprzyja lekkim formułom kosmetyku, świeżym wykończeniu, ale też trwałym kosmetykom... czy taki jest właśnie nowy podkład Paese z witaminą C?

Paese Long Cover Luminous

Paese Long Cover Luminous

Podkład Paese to niewielka szklana butelka o pojemności 30ml, aplikator podkładu to szpatułka. Osobiście podoba mi się ta forma podania produktu, jednak nie dość, że szybciej nam może się zepsuć kosmetyk to jeszcze jest zdecydowanie mniej higieniczna.

Popatrzmy co w składzie piszczy. Paese Long Cover Luminous szczyci się witaminą C, która jest w środku składu. Parafina zaraz po wodzie i silikonie, strzał w kolano dlaczego? Skóry problematyczne z automatu wykreślają go i zapominają o jego istnieniu (parafina może przyczynić się do pogorszenia stanu skóry za sprawą okluzji). Trzeba też pochwalić za łagodzący pantenol i nawilżający skwalen.

Po składzie od razu można dowiedzieć się jaka będzie konsystencja, jest ona lekka i myślę, że bez problemu można byłoby ją umieścić w opakowaniu z pompką. Lekka i bardzo łatwo rozprowadzająca się konsystencja nie tworzy żadnych smug, aplikacja palcami, gąbką czy pędzlem przebiega bez żadnych utrudnień.

paese podkład


Podkład jest dostępny w czterech odcieniach

  1. 01N - neutralny bardzo jasny odcień, który nie wpada w różowe tony
  2. 02W - ciepłe żółte tony, które nie wpadają w pomarańcz
  3. 03N - neutralne beżowe tony
  4. 04W - ciepły odcień z lekko zółtawym tonem - nie jest ciemnym odcieniem
Odcienie są świetnie wyważone a kolory bardzo "nasze". Ktoś kto komponował wersje kolorystyczne świetnie je przemyślił, znajdzie się odcień dla bardzo jasnej karnacji i średnich zaś ciemne mogą mieć większy problem, bo 04W nie jest w efekcie końcowym ciemny. 

Z nazwy podkład jest długotrwały, jednak z racji tego, że parafina jest tłusta a konsystencja leciutka nie oczekujmy podkładu, który wytrzyma bez poprawek osiem godzin. Trwałość bym określił przy skórze mieszanej do czterech godzin, później niedoskonałości mogą przebijać a skóra intensywniej się przebijać. Po krótkim czasie lubi wejść w linie mimiczne, ale nie na tyle, że widać je z daleka.
Wykończenie jest bardzo świeże, efekt, który widzicie na zdjęciach niżej to dwie cienkie warstwy podkładu i osobiści mi się bardzo podoba ponieważ wygląda to jak druga skóra pokryta kremem nawilżającym. Świetliste wykończenie podkreśla strukturę skóry, trzeba się liczyć z tym, że bez bazy rozszerzone pory mogą jeszcze bardziej się uwydatnić (jednak nie jest to nic złego, bo naturalnie nasza skóra ma pory, które oddychają ;))
Krycie określam od tonującego do maksymalnie średniego, nie uzyskamy pełnego krycia. Mniejsze niedoskonałości, zaczerwieniania, pajączki i żyłki są świetnie niewidocznie zretuszowane, ale nie ma szans, by podkład Paese Long Cover Luminous pokrył większe zmiany. 

kryjący podkład

paese long cover swatche

test podkładu paese


Podsumowując, moim zdaniem podkład jest wart swojej ceny. Świetnie sprawdzi się przy skórze bez większych problemów, która potrzebuje lekkiego krycia, lekkiej konsystencji i świeżego wykończenia. Lubię taki efekt na zdjęciach bo skóra pokryta tym podkładem wygląda na wypoczętą, ładnie odbija światło i dzięki temu efekt jest lekki i nie ciężki.
Zawsze powtarzam - podkład to nie beton i ma prawo się zetrzeć, świecić czy wejść trochę w linie mimiczne. Jestem na tak, ale... ma kilka wad. 

Makijaż NIE jest skończony. Podkład w odcieniu 04W.
podkład paese

27 czerwca

27 czerwca

Lirene Natura Eco żel myjący do twarzy

Lirene Natura Eco żel myjący do twarzy
Drogeryjne półki kosmetyczne poszerzają swój asortyment o produkty eco, bio i naturalne. Jestem zdania, że to co naturalne nie zawsze jest dobre, ale wszystko zależy od tego, czy naszą skóra polubi się z danym kosmetykiem. Dzisiaj o Lirene Natura Eco żel myjący do twarzy z białą herbatą.



Kiedy pokazałem Wam żel do mycia twarzy Lirene Natura na moim instastory to moja skrzynka się zapełniła bym informował jak się sprawdza, stąd też bierze się wpis o żelu. Rzadko piszę tylko o jednym produkcie, ale nie wiedziałem, że  może Was aż tak bardzo zainteresować. Jestem do Waszej dyspozycji dlatego pojawia się ten post.

Lirene Natura Eco żel myjący do twarzy

Chodząc po Lidlu trafiłem na regał gdzie był stend z kosmetykami Lirene Natura, kremy do twarzy, peeling i żel do mycia twarzy. Wydaje się być niewielki, ale pojemność 150 ml wcale taka mała nie jest, zgrabna ładnie zdobiona butelka posiada pompkę, która dozuje odpowiednią ilość żelu. Koszt nie jest wygórowany, bo 15 zł to nie majątek a dla testów postanowiłem "zainwestować", szczególnie, że widziałem zainteresowanie i wiele pozytywnych opinii.


W składzie znajdziemy białą herbatę, aloes, wodę lodowcową, olej arganowy - patrząc na te składniki brzmi obiecująco. Dzięki nim żel zapewnia nawilżenie, i ukojenie skóry, ale czy to wystarczy? Analizując skład (chociaż nie jestem lekarzem ani kosmetologiem) nie widzę w nim drażniącego, więc wygląda to obiecująco.




Zapach żelu Lirene Natura to wbrew pozorom nie zapach świeżej białej herbaty a... środki czyszczące do WC. Przyznam, że moje pierwsze użycie było pełne obawy, zapach nie wróżył nic dobrego i na prawdę jest on bardzo, ale to bardzo kiepski. Woń nie przenosi się do ust ani do nosa.
Konsystencja lekka, wodnista i trochę żelowa. Dozuję dwie pompki, ale myślę, że wystarczy jedna pełna, bo żel pieni się dobrze.


Będąc ostrożnym żel spieniam w dłoniach i trochę rozrzedzam go wodą, w ten sposób usuwam okropny zapach kosmetyku i sprawiam, że jest łagodniejszy. Twarz myję pianą, którą wytworzyłem poprzez zmieszanie żelu z wodą i pocieranie przez minutę a następnie spłukuję letnią wodą do momentu, aż żel zostanie zmyty. Skóra nie jest ściągnięta, nie jest przesuszona i nie jest śliska. Niektórzy mówią, że skóra jak "skrzypi" to jest idealnie umyta... nie zgodzę się - wtedy skóra może być przesuszona, ale tutaj tego efektu brak (całe szczęście). Jest to żel, który wcale do najłagodniejszych nie należy, nie czuję uczucia ulgi ani nawilżenia (jak pisałem wyżej skutków ubocznych również nie zauważyłem), skóra jest po prostu czysta. Ponieważ skóra najbardziej zanieczyszczona jest po całym dniu żelu używam tylko wieczorem jako dokładne oczyszczanie zaś rano pianki myjącej innej firmy. Po tygodniu regularnego mycia twarzy żelem Lirene Natura mogę stwierdzić, że to dobry oczyszczacz, który może śmiało posłużyć jako końcowy etap demakijażu i oczyszczania skóry.



24 czerwca

24 czerwca

Pixi Retinol - kosmetyki z retinolem

Pixi Retinol - kosmetyki z retinolem
Retinol to składnik silnie odmładzający, złuszczający i napinający, bazą nowej gamy kosmetyków Pixi jest właśnie retinol. Dzisiaj o kosmetykach tej marki, na które warto zwrócić uwagę.

pixi retinol

Pixi Retinol Eye Cream

Krem pod oczy, który ma pojemność dość sporą jak na tego typu kosmetyk bo 25ml, miękka tubka z wygodnym aplikatorem ułatwia jego wydobycie. Zapach jak w przypadku każdego dzisiaj opisywanego kosmetyku ma bardzo delikatny - jaśminowy.
Konsystencja jest bogato, to coś pomiędzy kremem a masełkiem pod oczy, nie wchłania się do końca, ale też nie jest bardzo tłuste.

W składzie znajdziemy najwięcej awokado dzięki czemu krem ten będzie idealny dla suchej skóry pod oczami, dzięki awokado dostarczymy kwasów tłuszczowych i dawki potężnego nawilżenia. Inci mówi nam również, że w kremie umieszczono kwas hialuronowy, który nie działa przeciwzmarszczkowo jak ludzie mylnie piszą a nawilżająco oraz adenozynę, która opóźnia powstawanie zmarszczek, ale również napina skórę (działanie natychmiastowe, ale nie długotrwałe jeśli chodzi o napięcie).
W końcu jest i retinol w połowie składu, czy ma szansę zadziałać? Tak i to nawet bez podrażnienia skóry ze względu na dosyć bogaty skład poprzedzający retinol.

Bez obaw nawet skóry dojrzałe mogą sobie pozwolić na użytkowanie regularne kremu pod oczy Pixi, jednak ja jestem z tych rozważnych i stosuję go dwa/trzy razy w tygodniu i tylko na noc, regularne stosowanie co dziennie wieczorami spowodowało u mnie, że pojawiła się drobna wysypka - możliwe, że to zasługa awokado a możliwe, że jednak retinol, ale ograniczenie się do wybiórczych dni tygodnia zlikwidowało wysypkę.
Oczywiście działania przeciwzmarszczkowego nie zauważyłem (jest na to trochę za wcześnie jeśli chodzi o mój wiek), ale na z pewnością adenozyna zadziałała bo skóra wizualnie jest bardziej wygładzona, zaś na wielki szacunek zasługuje tu mocne nawilżenie skóry oraz\ fakt, że budzimy się z jaśniejszą okolicą oczu. Z uwagi na to, że retinol jest obecny w składzie nie zalecam nakładania go na powieki, gdzie skóra jest bardzo delikatna i nawet niewielkie stężenia składników mogą zrobić krzywdę.

pixi retinol eye cream

krem przeciwzmarszczkowy pod oczy

Pixi Overnight Retinol Oil

Dlaczego Pixi wysyła retinol na lato? W tym olejku znajdziemy dwie formy retinolu jedną "mocniejszą" (retinol) drugą łagodniejszą (Retinyl Palmitate - działanie mniej aktywne, ale też mniej drażniące). Składniki retinolu są otoczone różnego rodzaju olejami takimi jak z jaśminu, słodkich migdałów i słonecznikowy, ale prócz olejków są ceramidy i squalen. Jakby tak odrzucić dwie formy retinolu byłoby to świetne serum olejowe na dzień i na noc odpowiednie na każdą porę roku.... jednak tutaj mamy do czynienia z składnikiem gwiazdą - retinolem.

Forma produktu to olejek zamknięty w butelce z pipetą o pojemności 30 ml. Olejek Pixi Overnight Retinol Oil  totalnie się nie wchłania i co ważne raczej nie nada się do skóry bardzo wrażliwej ponieważ mimo olejów i ceramidów dwie formy retinolu mogą działać drażniąco.
Ze względu na światłoczułość olejek ten jest przeznaczony do używania wieczorem, jednak latem jeśli ktoś nie nakłada filtru w odpowiedniej ilości, nie reaplikuje co jakiś czas filtru to absolutnie odradzam tego typu kosmetyki. Słonce + retinol = poparzenie, przebarwienia i inne problemy skórne.

Przyznam, że używam Retinol Oil tylko wieczorem i tylko raz w tygodniu w celu lekkiego napięcia skóry i przygotowania jej na okres jesienny. Po miesiącu czyli około czterech/pięć użyć niewiele mogę powiedzieć, ale na pewno skóra rano po zmyciu jest przyjemnie gładka, jednak trochę zaróżowiona - jest to normalne, mimo wszystko trzeba być ostrożnym i systematycznym a efekty retinolu będą zadowalające.

Tip: jeśli boisz się o swoją wrażliwą skórę zrób próbę - nałóż za uchem krople kosmetyku i sprawdź reakcję na drugi dzień.

Pixi Overnight Retinol Oil


olejek z retinolem

Pixi Jasmine Oil Blend 

Marka Pixi nazywa swój produkt Jasmine Oil Blend jako serum - jest to olejek, który zostaje na powierzchni skóry. Ten produkt z całej linii pachnie najbardziej jaśminem, ale nie jest to mocno perfumowany i nachalny zapach. dozowanie odbywa się z pipetą z 30 ml butelki.

Skład to istne bogactwo olejów: ekstrakt z kwiatu jaśminu, wiesiołek dwuletni, olej z pestek winogron, olej słonecznikowy, olej ze słodkich migdałów (baza kosmetyku), olej awokado, olej kokosowy, olej lawendowy.
Patrząc na skład śmiem twierdzić, że świetnie sprawdzi się w przypadku skóry dojrzałej, suchej, odwodnionej i mieszanej bez tendencji do wyprysków. Nie dla skóry tłustej      czy trądzikowej (skłonnej do zapychania) - występują tu dwa ciężkie oleje, które mogą spowodować podrażnienie, są nimi olej kokosowy i awokado.

Jak już wcześniej napisałem jest to forma oleju, który zostaje na powierzchni skóry, warto go zastosować jako końcowa pielęgnacja domykająca nasz standardowy krem - tak nakładając olej zamykamy składniki w kremie i dodatkowo go wzmacniamy.
Drugim sposobem na wykorzystanie tego typu kosmetyku jest olejowanie ciała lub włosów.
Ja osobiście korzystam z olejowania włosów właśnie tym produktem na około trzy godziny przed wyjściem do pracy a później zmywam. Efekt olejowania włosów Pixi Jasmine Oil Blend jest taki, że włosy są gładkie, ale nie obciążone (myję włosy dwa razy), lśniące i po wysuszeniu letnim ciepłem suszarki lepiej się układają. Nie scalił koncówek w trzy godziny, ale dla lepszego wizualnego odbioru czasem zamiast odżywki po prostu nakładam olej na włosy (można również go nałożyć na całą noc i założyć czepek).

Pixi Jasmine Oil Blend


20 czerwca

20 czerwca

Prezent Marzeń SPA Bytom

Prezent Marzeń SPA Bytom
Otwarcie usług SPA, gabinetów kosmetycznych i miejsc urodowych bez wątpienia dało drugie życie tym placówkom. Szukając miejsca, które mogę wspomóc dzięki Prezentowi Marzeń natknąłem się na ofertę RomiSPA w Bytomiu.

Prezent Marzeń SPA Bytom


14.06.2020 godzina 13:30 wyruszamy do Bytomia, półgodzinna podróż minęła szybko i sprawnie, odetchnęliśmy z ulgą, bo mimo niedzieli znalazło się miejsce na specjalnym parkingu.
Na wejściu przywitał nas Pan, który przywitał i zaproponował wybór jednej z trzech soli kosmetycznych do kąpieli - mango, arbuz lub sól piwna (Saela), jednak zdecydowaliśmy się na mango ze względu na soczysty zapach, Właściciel obiektu odprowadził nas do jednego z dwóch pokoi gdzie pokazał i poinstruował jak korzystać z sauny i jacuzzi.

Pomieszczenie ze względów sanitarnych na podłodze wyłożone jest kafelkami, ściany są w jednolitym kolorze błękitu, na przeciw drzwi znajduje się kominek, drewniany stolik, dwa fotele po lewej stronie okrągłe wiklinowe łóżko zaś po prawej jacuzzi dla dwóch osób (wanna z dwoma miejscami do relaksu z funkcją masażu i bąbelek). Moją uwagę zwróciły dwa łóżka do masażu na środku pomieszczenia a na lewo od nich drewniana mini sauna elektryczna (dwuosobowa), dodatkowo jest toaleta oraz prysznic (osobno).

sauna elektryczna


Kiedy ta godzina minęła? Przecież chwilę byliśmy w jacuzzi i chwilę w saunie... czas płynie szybko, ale bardzo przyjemnie i relaksacyjnie. W jacuzzi włączyliśmy funkcję bąbelek, masaż zostawiliśmy Paniom, które mają być na 16:00. Osobiście z sauny nie korzystałem ze względu na nadwrażliwą skórę twarzy, ale towarzysz mój był bardzo zadowolony. Przyznam, że taka kompaktowa sauna to świetny pomysł, całe pomieszczenie było na wyłączność, żadne hałasu nie dobiegały i można było poczuć prywatność i spokój.
15:10 czas na kawę, w obiekcie |RomiSpa funkcjonuje również kawiarnia, która ma mleko bez laktozy (zbawienie!), różnego rodzaju kawy, soki i przepyszne ciasta. Ja zamówiłem ciasto bounty i kawę z mlekiem bez laktozy a P zamówił ciasto kinder i cappuccino (dołączano również kuleczkę z gorzkiej czekolady i ziarenkiem kawy i zestaw cukrów. Korzystając ogródka kawiarni postanowiłem więc uwiecznić moment i tak powstało zdjęcie zza szyby. Nasz deser wzięliśmy do "pokoju".

Jeszcze chwila relaksu w jacuzzi, rozmów i czas na masaż. Wybiła 16:00 punktualnie przyszły Panie masażystki, które zapytały czy nam coś dolega, jaki rodzaj masażu byśmy chcieli - zdecydowaliśmy się na klasyczny, odprężający, ale ja chciałem by ucisk był znacznie mocniejszy. Po masażu ciało jest takie... zrelaksowane, miękkie a mięśnie totalnie odprężone.
To były trzy godziny pełne odpoczynku i odstresowania się. Ciesze się również, że mogłem skorzystać z czegoś, co nie było sieciówką.

kawiarnia bytom


Na stronie Prezent Marzeń macie setki atrakcji, spa, loty balonem, skoki z wysokości, kolacje dla dwojga, jazda gokartami i wiele innych atrakcji, które możecie podarować w formie bonu bliskim lub sprawić prezent sobie ;).
To mój drugi raz z Prezentem i przyznam, że wysyłka bonu, kontakt mailowy i później telefoniczny z placówką do której wykupiliśmy voucher jest prosty, szybki i bezproblemowy. (post z pierwszej wizyty -> Yasumi Hydro IPL)

prezent marzeń