23 stycznia

23 stycznia

Bell Hypoallergenic Longwear Hydra balm foundation TING

Bell Hypoallergenic Longwear Hydra balm foundation TING

 Clean beauty czyli eliminacja składników pochodzenia zwierzęcego, zanieczyszczających środowisko i w przewadze są stosowane składniki naturalne - idąc tą drogą Bell Hypoallergenic wypuszcza nową linię z podkładami Longwear Hydra balm foundation TING i pielęgnację Hydra Milky drops TING. 

Bell Hypoallergenic Longwear Hydra balm foundation TING

Bell Hypoallergenic Longwear Hydra balm foundation TING to podkład o gramaturze 30g w opakowaniu z pompką, która tylko w pierwszej fazie potrafi prysnąć podkładem, ale później ten problem nie występuje (możliwe, że pod koniec również może być psikus). 

Formuła stworzona z zasadą "clean beauty". Podkład zawiera 87% składników pochodzenia naturalnego, zapach jest delikatny ledwo wyczuwalny co uważam za sporym plusem. 
W składzie znajdziemy kwas hialuronowy a całość kosmetyku jest 100% wegańska. 


Bell Hypoallergenic Longwear Hydra

bell podkład hydra

Konsystencja podkładu Bell Hypoallergenic Hydra jest kremowa, bardzo przyjemnie rozprowadza się zarówno pędzlem jak i lekko zwilżoną gąbką. Dzięki temu gąbka nie wchłania większość podkładu i produkt jest bardziej wydajny. Tego typu konsystencje polubią skóry mieszane, suche a nawet dojrzałe ze względu na wyważoną kremowość (nie jest zbyt toporna). 

Kolorystyka również na plus, mimo ubogiej gamy to i tak uważam, że jest dobrze stworzona. najjaśniejszy odcień jest chłodny-neutralny, ale nie różowy natomiast pozostałe idą w kierunku ciepłym dzięki czemu osiągamy świetną równowagę i mieszając dwa odcienie możemy stworzyć zupełnie inny odcień (jeśli lubimy mieszać odcienie). 

Bell Hypoallergenic Longwear Hydra balm

Nie oczekujmy tu świetnego ekstremalnego krycia, bo to nie ten podkład. Nazwany "balm foundation" możemy oczekiwać zatem efektu tonującego ewentualnie maksymalnie średniego krycia (i tak jest przy dwóch cienkich warstwach). Zaczerwienienia i drobne niedoskonałości są pokryte, ale faktura skóry nadal jest widoczna. 
Wykończenie jest satynowe do subtelnego matu. Suche skórki są ładnie doklepane do twarzy przez co całość wygląda nieźle. 
Trwałość określam jako przeciętną, bo skóry mieszane poprawić będą musiały podkład po kilku godzinach a suche po połowie dnia - zaznaczam, że jest to lekki podkład tonujący a więc nie jest odporny na ścieranie, pot czy warunki środowiskowe. 

bell podkład nawilżający

Bell Hypoallergenic Milky Drops Ting to pielęgnacja zamknięta w szklanym opakowaniu o pojemności 24g z pipetą. Konsystencja mleczna, ale wodnista i bardzo lekka. Posiada delikatny świeży zapach. 

W serum znajdziemy składniki takie jak woda kokosowa, kwas hialuronowy, olej jojoba i aloes. Mleczne kropelki są rekomendowane do skóry mieszanej i tłustej. 

Bell Hypoallergenic Milky Drops Ting

O tym produkcie krótko, bo raczej będzie to kosmetyk, który będą stosował jako pielęgnacja pomocnicza przed makijażami. W moim odczuciu jest to wzmacniacz nawilżenia, można stosować go jako serum nawilżające ze względu na olej jojoba i wodę kokosową. Uczucie na skórze jest odczuwalne od razu po aplikacji - skóra jest gładsza dlatego też myślę, że może się sprawdzić przy skórach suchych i dojrzałych i mieszanych, mam wątpliwości co do skóry tłustej... może wzmagać jej świecenie w ciągu dnia. 
Idąc tropem szybkiego efektu i bardziej efektu na już - stosowałbym ten produkt jako bazę pod makijaż ewentualnie serum pod matujący krem by zoptymalizować pielęgnację i nie przesuszać skóry matowymi kosmetykami (o ile zastosujecie inny podkład niż Longwear Hydra opisany wyżej).

Bell Hypoallergenic Milky Drops



20 stycznia

20 stycznia

Czym jest atopowe zapalenie skóry AZS

Czym jest atopowe zapalenie skóry AZS

 Choroby skóry to niezwykle trudny temat, to niezwykły temat, bo mam wrażenie, że jeśli coś ma komuś się trafić... to właśnie trafia się mi. Trądzik, AZS, alergie to zgarniam ja, triumfuję na podium i wcale nie jest mi do śmiechu. Dziś o atopowym zapaleniu skóry w pigułce pisane prostym zrozumiałym językiem. 

Czym jest atopowe zapalenie skóry

Atopowe zapalenie skóry w skrócie AZS to nic nadzwyczajnego, bo jest alergią na różne alergeny od pokarmowych, środowiskowych po te chemiczne (kosmetyki itp).

Przyczyną atopowego zapalenia skóry są między innymi alergie, podłoże genetyczne, zaburzenie struktury naskórka (i jego funkcjonalności), zbyt "sterylne warunki życia", tryb życia (używki, stres). Uwaga - AZS może wystąpić tuż po porodzie u dziecka a może zaskoczyć nas w trakcie życia (w różnym wieku). Mamy 21 wiek a i tak nie wiemy dlaczego konkretnie atopowe zapalenie skóry się tak rozwija i dlaczego konkretnie się zaczyna. Testy alergiczne mogą pokazać na co jesteśmy uczuleni, ale nie oszukujmy się - one zazwyczaj pokażą u większości z nas alergie na orzechy, pszenicę i inne tego typu. No cóż taka moja dygresja.


Jak więc rozpoznać czy mamy atopowe zapalenie skóry? To nie my o tym decydujemy tylko lekarz, na podstawie wywiadu, testów alergicznych i bardzo ważnym kryterium tabeli Henifina-Rajki. Czasem nasze osądy są przerysowane i wyolbrzymiony i po kilku dniach suchość znika i już nie wraca, natomiast przy AZS jest zupełnie inaczej o czym napisze później. 


Objawami AZS to przede wszystkim świąd, liszaje, suchość skóry, szorstkość skóry, podrażnienia, zaczerwienienia, odwodnienie skóry, wysypki, pęcherzyki (swędzące i bolące). To wszystko powoduje, że u osoby z tym schorzeniem skóry rozwija się stres, irytacja, czyszczenie portfela (ciągłe kosztowne leczenie), zaburzenia psychiczne (myśli samobójcze, brak pewności siebie, ciężkość w podejmowaniu decyzji).

co to jest AZS

Leczenie atopowego zapalenia skóry jest długie, żmudne i wcale nie jest skazane na sukces - mało optymistycznie, ale właśnie tak jest i nie będę Was kłamał. 

Wyróżniamy dwie opcje, pierwszą z nich jest metoda niefarmakologiczna (na której na moim blogu się skupię) czyli pielęgnacja. Produkty kosmetyczne, które są emolientami - opierają się one głównie na tłuszczach i olejach (nie, nie tymi z roślinki bio i eko). Eliminacja produktów mocno perfumowanych, składników drażniących i uczulających (badania alergiczne + obserwacja po danym produkcie). O tym jakie produkty stosować, jak, kiedy i czego unikać jak żyć w kolejnych wpisach. 
 Niefarmakologiczną formą leczenia jest również fototerapia - promieniowanie ultrafioletowe nie zalecane u dzieci do około 12/13 roku życia. 

Farmakologiczną metodą leczenia są miejscowo stosowane maści, kremy, żele sterydowe, mają one ograniczać rozmnażanie się bakterii, niwelować świąd i działać przeciwzapalnie co też ograniczyłoby rozprzestrzeniania się choroby na całym ciele. Sterydy mają sporo skutków ubocznych, nie można ich stosować zbyt długo ze względu na choćby zanik skóry. 

Mamy również cały szereg sterydów doustnych i po prostu antybiotyków - o tym nie rozpiszę się, bo nie jestem lekarzem i moja wiedza jest jedynie na podstawie tego, co sam przeczytam. 

Atopowe zapalenie skóry ma swój sezon tzw remisji - to nic innego jak nawroty choroby. Tak na prawdę każdy początek nowej pory roku to spora szansa na nawrót choroby, trzeba być czujnym i być przygotowanym na taką okoliczność. 


16 stycznia

16 stycznia

Domowy outfit w kratę

Domowy outfit w kratę

 Domowa stylizacja kojarzy nam się z dresami, ubraniami, których nam nie szkoda. Ostatnio czytałem sporo o dobrym samopoczuciu dlatego postanowiłem zmienić u siebie szafę domową, wybrałem ubrania, które nie zakładam często wychodząc z domu i tak oto stworzyłem tę stylizację.

Domowy outfit w kratę

Dobre samopoczucie dla niektórych to zakupy online, posprzątane mieszkanie i przyznam to również daje poczucie radości, ale dla mnie liczy się przede wszystkim wygoda. Wcześniej mój domowy outfit to dwa zestawy dresów, które zakładałem na zmianę gdy jeden zestaw był w praniu zaś teraz sięgam po ubrania, które są również wygodne, ale dzięki temu, że zmieniam zestawienie stylizacji częściej i są one różnorodne ja osobiście lepiej się czuję. Mogę spokojnie otworzyć drzwi kurierowi, sąsiadom czy jeśli jest potrzeba wyjścia nie muszę się wtedy przebierać.


Tiszert z wiskozy ma kołnierz a jego design przypomina cieniutki sweterek, podoba mi się również kolor - pomarańczowa musztarda myślę, że pasuje do mojej oliwkowej karnacji. Pochodzi z New Yorker, do którego poszedłem przed pracą i widząc cenę z 60zł na 5zł.... sami musicie przyznać, że żal było nie kupić. 


Spodnie to również New Yorker, szukałem spodni nie garniturowych, bardziej lifestylowy look. Material to mieszanka poliestru i wiskozy - nie jest mistrzowski, ale miły w dotyku, trochę miśkowy, ciepły, ale nadal elastyczny i przewiewny. Ta firma odzieżowa to jedna z nielicznych, które tworzą rozmiar XS, dziwię się, że np. H&M co raz mniej wprowadza tego rozmiaru a przecież to, że jestem mężczyzną nie oznacza, że mam brzuch czy jestem "koksem" ;).


domowa stylizacja

Dodatki ubieram jak nagle muszę wyjść - poczta, sklep, rodzice. Postawiłem na okulary zerówki (dawno temu na Zalando), które totalnie zmieniają kształt mojej twarzy na bardziej podłużny i charakterystyczny. 
Na nadgarstku ląduje potrójna biżuteria z H&M, koraliki w odcieniu głębokiego niebieskiego i drzewnego brązu - podoba mi się to!. 

Włosy są takiej długości, że bez problemu mogę związać je gumką - to zdecydowanie  najwygodniejsza fryura w domu, do treningu, sprzątania czy po prostu odpoczynku. Nie znalazłem swoich ulubionych gumek, ale wybieram te czarne, bez elementów metalowych a czasem tych o kształcie "sprężynek". 

okulary zerowki


12 stycznia

12 stycznia

Photoworks płatny prosty program do edycji zdjęć

Photoworks płatny prosty program do edycji zdjęć

 Czasy są jakie są, większość z nas obrabia zdjęcia, retuszuje je i ogólnie poprawia. Nie ma nic w tym złego, powstaje wiele programów do obróbki zdjęć na telefon i komputer, dziś o programie Photoworks, za który musicie zapłacić, ale czy warto? 

Photoworks płatny prosty program do edycji zdjęć

Photoworks to program bardzo intuicyjny, nie trzeba znać się na profesjonalnej obróbce zdjęć, bo prócz tego, że możemy sami przejąć nad wieloma sprawami kontrolę to jest też opcja automatycznego retuszu, poprawiania jakości, oświetlenia, ostrości zdjęć.


W programie znajdziemy:

Korekta - możemy tu poprawić odcienie, kolory, ostrość, nasycenie, barwę, jasność, kontrast, cienie. Standardowe ustawienia ogólne.  Autokorekta działa tu bardzo słabo i praktycznie jest bezużyteczna. 

photoworks korekta

Narzędzia -  kadrowanie, które działa dobrze, geometria to raczej 10-20% poprawek by naturalnie wyglądało zdjęcie, zmiana tła (w wersji najdroższej), nakładanie obrazu, winietowanie sprawdza się dobrze jeśli lubimy ściemnienie obramowań, korekcja 3D mało użyteczna opcja (trochę można to porównać do filtrów), redukcja szumów świetnie sprawdzi się przy wysokim iso, krzywe czyli linie, które są bardzo ważne odnośnie oświetlenia czy kontrastu (trzeba się po prostu samemu tym pobawić). 

photoworks narzedzia

photoworks kadrowanie


Retusz - masa możliwości, bo tu masa ustawień automatycznych to coś co dla leniwych będzie tym najlepszym rozwiązaniem. Mimo automatu możemy również go poprawić jeśli coś nam się nie spodoba, możemy również wybrać różne tryby automatu (coś w stylu filtrów). 
Retusz daje nam możliwość kształtu twarzy, sylwetki i totalnie wszystkiego (nie korzystam z tego, bo trochę to przegięcie). 


photoworks retusz

photoworks automatyczny retusz


Najmniej użytecznym retuszem jest słabo działający "stempel" i "łatka" - mało intuicyjne i po ich użyciu trzeba sięgnąć po inne narzędzia wyrównujące np. kolor. 


Efekty - po prostu zabawa filtrami, które nachodzą na zdjęcie

photoworks efekty


Teksty i ramki - tu mamy sporo do wyboru jeśli chodzi o czcionkę zaś ramki są bardzo "tanie", ale można również załadować własne czcionki czy właśnie ramki. 

photoworks tekst i ramki

Szybkie efekty, przykładowe przed i po w programie Photoworks

photoworks-przed i po
Swoją drogą teraz widać jak bardzo aparat i obiektyw zjadają kolory.


photoworks krajobraz


Jeśli chcesz zakupić program Photoworks to radzę przeczytać dokładnie (wśród 3 opcji do wyboru) i wybrać najbardziej odpowiednią dla nas. Ja posiadam wersję środkową czyli Deluxe, bo nie potrzebuje opcji zmiany tła a gotowe filtry mam na telefonie w programie Lightroom. 
Cena, którą widzicie w poszczególnych pakietach to cena bez podatku o czym dowiecie się dopiero robiąc zakupy - szkoda, że nie widzieliście mojej miny gdy płaciłem dziwiąc się ZA CO... dodatkowa opłata to podatek ;). 

Photoworks to program dla cierpliwych - zacina się i trzeba czasem dłużej poczekać na załadowanie efektu, na przejście pomiędzy różnymi narzędziami co bywa bardzo irytujące szczególnie dla mnie. 

Czym różni się ten program od np. Facetune czy AirBrush - tym, że macie wersję na komputer i płacąc płacicie tylko raz a nie co miesiąc. Drugą najważniejszą sprawą jest fakt, że Photoworks NIE niszczy jakości zdjęć a mam wrażenie, że ją odświeża przez co zdjęcia są bardziej wyraźne i to w bardzo dużej rozdzielczości (bez utraty na jakości!!). 

Krótko podsumowując, program jest ciekawy i przyznam, że korzystam z niego przy obróbce zdjęć, brakuje mi opcji chociaż takiej by precyzyjnie wyrównać kontur pomadki, usunąć np. jakiś obiekt bez uszczerbku na tle czy kolorze. MYślę, że dla amatorów fotografii sprawdzi się dobrze, przy retuszu makijażu również nie narzekam, bo mogę punktowo (jeśli zaznaczę dany obszar) poprawić kolory, kontrast ostrość danej rzeczy i to mi się najbardziej podoba. Zauważyłem również, że dzięki dobrej jakości zdjęcia instagram nie pixeluje zdjęcia np. modelki a oczy są nadal ostre co sprawia dobre wrażenie. 

Opłaca się? I tak i nie, zależy czego oczekujemy. Moim zdaniem program ma potencjał i nie żałuję zakupu.

09 stycznia

09 stycznia

Resibo Retinol Game Changer

Resibo Retinol Game Changer

 Retinol jest składnikiem, który jako jeden z nielicznych dostępnych od ręki silnie przebudowuje skórę, w skrócie bardzo silnie wpływa na gęstość, jędrność, nawilżenie i ogólny stan skóry. Dzisiaj o kosmetykach Resibo Game Changer z retinolem i bakuhiolem. 


Resibo Retinol Game Changer

Resibo Peace Maker lekka emulsja nawilżająco-łagodząca

Emulsję otrzymujemy w szklanym opakowaniu z wygodną pompką o pojemności 50ml. Kosmetyk jest pozbawiony zapachu co jest ogromną zaletą, ponieważ idealnie wpisze się w skóry alergiczne i źle reagujące na składniki zapachowe

Lekka konsystencja to prawda, ale w tej lekkiej konsystencji tkwi masa dobroci takich jak: grzyby jadalne Albatrlleus (łagodzenie), cermid (odbudowuje), d-pantenol (opatrunek), olej z otrąb ryżowych (rozjaśnia, nawilża), niacynamid (zatrzymuje wodę w naskórku, działa seboregulująco), hialuronian sodu (nawilża), skwalan (odbudowuje warstwę hydrolipidową).... można by jeszcze tak wymieniać. 


Resibo Peace Maker lekka emulsja nawilżająco-łagodząca

Emulsja stworzona jest idealna do stosowania z kremem opisanym niżej, pojawia się jako pierwsza ponieważ jako posiadacz cery wrażliwej i nadreaktywnej najpierw stosuję ją a później krem z retinolem by zminimalizować ryzyko podrażnień. 
Resibo Peace Maker można stosować również jako pielęgnację dzienno-nocną i doklepać ją w ciągu dnia w razie potrzeby. 

Przyznam, że oczekiwałem po emulsji sporej dawki nawilżenia a przede wszystkim ukojenia - to też otrzymałem na dobrym poziomie, jednak stosując retinol konieczne jest dołożenie w ciągu dnia na czole i policzkach. Dołożenie kolejnej warstwy nie jest komedogenne, nie wzmacnia świecenia się skóry mam wręcz wrażenie, że emulsja nie nadaje tłustego filmu. W moim odczuciu mógłby to być kosmetyk o nieco gęściejszej konsystencji, ale rozumiem, że skóry tłuste będą z niej w pełni zadowoleni. 
Pomyślałem sobie, że jeśli można stosować emulsję Resibo pod krem z retinolem to przecież może być to śmiało kosmetyk-serum dla skór suchych, odwodnionych i dojrzałych. 

Myślę, że dzięki temu produktowi efektu złuszczenia praktycznie nie ma, również nie zauważyłem żeby na skórze wystąpił większy rumień, chociaż lekkie zaczerwienienie po nocy z kremem jest widoczne. 
resibo lekka emulsja

Resibo Game Changer naturalny krem z retinolem

Krem zamknięty w szklanym 30ml słoiku. Bezzapachowa ultralekka, trochę nawet "mokra", która idealnie współgra z emulsją opisaną wyżej nie klei się do poduszki podczas snu. 

W kremie Resibo Game Changer znajdziemy kluczowy składnik Retinol H10 - jest to połączenie retinolu i triglicerydów w stężeniu 0,5% (stężenie tyczy się obu tych składników) a więc mimo tego, że mamy silny retinol w dobrym początkowym stężeniu ryzyko podrażnień jest niewielkie. 
Prócz Retinolu H10 krem posiada bakuhiol, który również słynie z działania prewencyjnego i silnie przeciwzmarszczkowego, ekstrakt z kory chinowca, olej z otrąb ryżowych, olej słonecznikowy (dobrze, że nie w wysokim stężeniu), roślinny propanediol (dobry promotor) i witaminę E. 


Resibo Game Changer naturalny krem z retinolem

Retinol stosujemy w bezpiecznej przestrzeni czasowej czyli najlepiej nocą i w okresie jesienno-zimowym gdzie słońce nie jest tak agresywne. W przypadku występowania słońca zalecana jest ochrona SPF na poziomie minimum SPF30 reaplikowana co dwie godziny. 

Skóry tłuste, nie wrażliwe, grube mogą pokusić się o stosowanie retinolu na skórę a dopiero później użyć emulsji zaś skóry reaktywne i wrażliwe odwrotną kolejność.
Przez pierwszy miesiąc stosowałem duet raz w tygodniu, po około miesiącu ze względu na brak podrażnień zdecydowałem się na aplikację produktów dwa razy w tygodniu i na tym opieram swoją recenzję. 

Po około 3 miesiącach używania Resibo So Match Better przede wszystkim jest widoczna poprawa w wygładzeniu skóry i jej nawilżeniu. Retinol ma to do siebie, że działa wolno i na efekty trzeba trochę poczekać a nawet powtórzyć kurację np. za rok. Efekty są widoczne gołym okiem (co widać doskonale na moim instastory na instagramie), zdecydowanie ujędrniona skóra, która zaczyna być bardziej elastyczna i to bez ingerencji medycyny estetycznej. 
Czy mogę się czegoś jeszcze spodziewać? Myślę, że kosmetyków mam na tyle sporo (bo są niesamowicie wydajne), że starczy jeszcze spokojnie na dwa miesiące i po całościowej kuracji skóra (o ile nie wystąpi żadna alergia pokarmowa) powinna być jeszcze bardziej jędrna, promienna, wygładzona i naturalnie nawilżona. 
To nie tak, że zmywamy kosmetyk z twarzy i na tym działanie się kończy, retinol przebudowuje skórę przez cały czas trwania kuracji nawet, jeśli go zmyjemy i przez kilka dni nie użyjemy!. 
Jak widzę obecne efekty to już cieszę się na przyszłość w mojej pielęgnacji i na pewno za rok zobaczę się z tym duetem ponownie. Póki co dzielnie będę stosował jeszcze przez minimum dwa miesiące, ale już teraz miejcie na uwadze Retinol marki Resibo, bo jest warty uwagi!. 


Resibo retinol

Zestaw dostępny tu -> Resibo krem z retinolem

05 stycznia

05 stycznia

Essence Pretty Natural Hydrating Foundation

Essence Pretty Natural Hydrating Foundation

 Naturalne wykończenie to must have. Sztuką jest nałożenie podkładu tak, by nie było go widać z daleka i bliska, by wyglądał dobrze i trochę jak druga skóra. Idealnie by było znaleźć podkład posiadający tak wiele zalet, ale czy jest nim podkład z drogerii Essence Pretty Natural za 19zł? 

Essence Pretty Natural Hydrating Foundation

Essence Pretty Natural Hydrating Foundation występuje w sześciu odcieniach (ja posiadam pięć). Najlepsze opakowanie czyli plastikowa tubka, miękka i nie cięzka i dodatkowo banalnie wydobyć z niej produkt. Pojemność podkładu standardowa 30ml. Podkład dostępny jest w drogeriach stacjonarnych np. Hebe i online. 


Essence Pretty Natural

podkład essence

Jeśli chodzi o odcienie, to mamy podział na tony - neutralny, ciepły, zimny. Kolorystyka raczej zaczyna się mimo najjaśniejszego odcienia od średniej karnacji (powiedziałbym o tonach oliwkowych). Na pierwszy rzut oka odcienie nie są imponujące bo i nawet tonacji nie widać, ale przy nałożeniu na skórze nagle pigment stapia się ze skórą. 

Konsystencja podkładu jest leciutka, ale nie lejąca się. Idealna do nakładania wilgotną gąbką, pędzlem typu flat top lub do wklepania opuszkami palców (zaznaczam - wklepania). 
Krycie określam na tonujące do średniego zaś wykończenie świeże, satynowe - wymagające przypudrowania, bo sam podkład nie zastyga.
Zapach - brak konkretnej nuty, prawie niewyczuwalny. 

Essence Pretty Natural kolory

Efekt niżej oczywiście jest bez jakiejkolwiek obróbki, ale podkład nałożony jest na nawilżającą pielęgnację dlatego efekt blasku jest intensywniejszy. 
Krycie jak wcześniej  wspomniałem jest maksymalnie średnie, ale przy tym wygląda to po prostu jak druga skóra, naturalnie, świeżo i sami widzicie - praktycznie nie ma tutaj ani podkreślonych porów, ani  nie ma podkreślonych zmarszczek itp. 
Dwie/trzy cienkie nie tworzą efektu ciastka czy maski a to ogromny plus, kolor wtapia się praktycznie idealnie (jeśli odpowiednio go dobierzemy). 
Co do trwałości - wszystko zależy od skóry, bo normalnym jest, że te tłuste mogą liczyć jedynie na 4 godziny bez poprawki zaś suche i dojrzałe mogą nosić go większość dnia. 

Zachwycam się tym niepozornym podkładem, ale do minusów muszę zaliczyć słabą kolorystykę i mimo wszystko trochę zbyt bardzo transparentne krycie.

Podkładu nie ma pod oczami


essence skład


02 stycznia

02 stycznia

Eveline paleta Harmony i Chocolate

Eveline paleta Harmony i Chocolate
Jednym z trendem tego roku jest stworzenie palet bardzo użytkowych, mam tu na myśli zestawienia kolorów tak, by z palet można było stworzyć makijaż użytkowy dzienny, wieczorowy i okolicznościowy. Dodatek kolorów do palet w tym roku według trendu nie będzie mocno rzucający się w oczy. Dziś o paletach Eveline Cosmetics Harmony i Chocolate. 

Eveline paleta Harmony i Chocolate


Każda z palet posiada 10 cieni do powiek w okrągłym formacie, tekturowe opakowanie na magnes i lusterkiem. Każdy cień ma swoją nazwę co dla nagrywających czy tworzących jest ułatwieniem.


Eveline Cosmetics Chocolate Palette

Eveline paleta Chocolate


Odcienie w tej palecie są naturalne w kierunku ciepłej tonacji. Trzy odcienie perłowe (cookie, muffin, pudding), które cięzko nabierają się na pędzel, są zbyt suche i zbyt zbite by na sucho wydobyć ich magię zaś na mokro efekt jest trochę bardziej widoczny. W palecie czekoladej jest również bardziej miękki cień (matcha cake), który na ciemnym podłożu ma gruby brokat co tworzy ciekawy efekt - jednak znacznie lepiej wygląda nakładany na mokro języczkowym pędzlem. 
Reszta cieni to maty, pod palcem są suche, ale całkiem dobrze się nimi pracuje. Maty Eveline lubią warstwy - dokładając kolejne tworzymy większą pigmentację i ładniejsze przejścia. Jeśli chcemy uzyskać mocny instagramowy efekt polecam użyć bazy zaś jeśli dzienny to baza będzie zbędna, bo trwałość ich jest całodzienna z zaznaczeniem tego, że pod koniec dnia trochę tracą na intensywności. 


eveline chocolate

Najlepszymi cieniami tej palety są zdecydowanie Tart, Churros, Choco Bar. Są może i oczywiste, ale mają głębię, wyróżniają się i będą pasowały do większości makijażów. Myślę, że samymi tymi cieniami można stworzyć całkiem przyzwoity makijaż dzienny a nawet wieczorowy. 

eveline swatche chocolate

Eveline Cosmetics Harmony Palette


Eveline paleta Harmony


Z czym kojarzy mi się harmonia? Spójność, spokój i jedność - i to wszystko jest zachowane w palecie Harmony prócz jednego cienia (Soul), który jest fioletowy jednak w palecie wygląda na trochę lawendowy to w rzeczywistości jest fioletowo-lawendowy z drobinkami, jest ciężkim odcieniem, bo nie przekłada się na oko zbyt intensywnie (zdecydowanie dla fanów delikatnego looku). Dwa jasne odcienie (Hope, Honesty) to jasne, kremowej konsystencji maty, które stanowią idealną bazę rozjaśniającą makijaż, uwielbiam ten efekt o czym wiecie i do tego celu świetnie się nadają.
Kolor Luck po swatchu na palcu wydawał się przyjemnie rozświetlającym jednak na oku on praktycznie znika zostawiając jedynie poświatę małych mało iskrzących drobinek.
Odcień Balance to coś pokroju czerni i brązu i to mnie zaskoczyło, zdecydowanie unikalny odcień, który wyróżnia się na tle typowych czerni w paletach do makijażu. 


eveline harmony

Tak jak w przypadku palety Chocolate opisanej wyżej do matów nie mam zastrzeżeń, dobrze się rozkładają, pigmentację uzyskujemy dzięki warstwowaniu, przenikają się prawidłowo chociaż czasem wymagają dołożenia cienia w danym miejscu, ale nie jest to rażące.

eveline swatche harmony


Myślę, że palety mają potencjał i można w każdej z nich znaleźć coś dla siebie. Możemy zrobić nimi użytkowe makijaże a te instagramowe będą wymagać większej cierpliwości i wprawionej ręki do techniki warstw i blendowania. Obstawiam, że mało kto wychodzi w makijażu instagramowym, dlatego na co dzień mogą zdać sprawdzian. Zmieniłbym jedynie konsystencję cieni perłowych - mniej zbite, mniej sprasowane a mogłyby być bardziej "wilgotne" i miękkie. 


eveline paleta