05 listopada

05 listopada

Jak poradzić sobie ze stresem związanym z sytuacją w Polsce

 Sytuacja gospodarcza i polityczna bez wątpienia odbija się na zdrowiu naszego społeczeństwa. Strajki (nie tylko) kobiet, panujący wirus, brak stabilizacji w pracy, brak stabilizacji życiowej ma wpływ na to jak się czujemy i jak wyglądamy. Dzisiaj moje sposoby na stłumienie stresu i nerwów. 


Jak poradzić sobie ze stresem związanym z sytuacją w Polsce

W marcu pierwsze zamknięcie w domach i przeogromny stres wpłynął na mnie bardzo niekorzystnie i początkowo ciężko było się odnaleźć w tej "nowej rzeczywistości" pandemicznej, jednak im dalej nasz rząd brnął w zabawę kotka i myszkę tym w głowie zacząłem układać sobie pewne sprawy i postanowiłem się wziąć w garść. 

Z perspektywy czasu widzę, że większość zagrywek medialnych to pukładany w logiczną całość PR, wybory były, bo w tym czasie nikt nie choruje, rząd bez maseczek to widok, który towarzyszy nam do dziś a Morawiecki odwiedza seniora wchodząc po schodach bez zakupów i nagle okazuje się, że dotarł pod drzwi seniora z zakupami - senior oczywiście bez maseczki ... nie mam zamiaru się sprzeczać z ludźmi - to moje obserwacje i dążę do tego, że najpierw trzeba pewne sprawy sobie uporządkować w głowie. 


Jedynym źródłem informacji, które obserwuję to onet.pl lub wp.pl, wybieram rozsądnie, bo zgodnie z ustalonym priorytetami to obserwacja sytuacji covidowej w naszym kraju. Co dziennie zerkam ile zachorowań jest w Polsce i czy aby Morawiecki znów nie przemówił - to tyle wychodzę dziękuję. Nie zadręczam się informacjami nie istotnymi dla mnie. Nie obchodzi mnie czy czy gwiazdy tvp coś narozrabiały, co rząd myśli na temat strajku kobiet czy może Duda założył koło wzajemnej adoracji PISu. Priorytety w życiu są ważne i to nimi powinniśmy się kierować, my mamy również wpływ na informacje tak zwane bonusowe - czasem oczy same wędrują na nagłówki obok tych, które nas interesują, ale to my decydujemy czy kliknąć i przeczytać "klikbajtowy" tytuł czy po prostu zamknąć stronę. 


Wracając do marcowej sytuacji zamknięcia nas w domach to był czas na zebranie myśli i zajęciem się wszystkim i niczym. Wiecie, że ten czas mi szybko minął? Zdążyłem wszystko sprzątnąć, nagrałem kilkanaście filmów na YT (ale jednak ta platforma nie jest dla mnie), robiłem mnóstwo zdjęć produktowych, ogarnąłem rachunki, odpocząłem, coś przeczytałem ... po prostu zająłem się własnymi sprawami na które wcześniej czasu nie było. Warto po prostu zająć się własnymi obowiązkami - jeśli masz prace to ją masz i dopóki jest dobrze to warto żyć właśnie teraz, oczywiście trzeba mieć plan B, jednak codzienne rozmyślanie "co będzie gdy..." totalnie nie niesie za sobą korzyści. Pomyśl, że nawet bez trudnej sytuacji, nic nie jest w tych czasach pewne. Nie wierzę, że nie masz co robić i nie wierzę, że wszystko Ci w życiu spada z nieba - jest tyle zajęć, które pomogą nam się po prostu oderwać od i tak oderwanej od życia rzeczywistości. 


Rozmowy na temat covidu, strajków to poznanie poglądów innych ludzi, jednak, że nasze społeczeństwo najpierw kieruje się emocją a dopiero potem argumentacją, rozmową i rzetelną rozmową wychodzą z tego kłótnie a jak emocje idą w górę to zwiększa się nasz poziom stresu, napięcia i może od razu nie zobaczymy skutku ubocznego na naszej skórze czy organiźmie, ale z pewnością za jakiś czas. Metoda jest prosta, jeśli widzimy, że rozmówca jest nastawiony na atak a nie wymianę poglądów i doświadczeń to po "jakiego grzyba" wchodzić w dyskusję, która zakończy się jedynie wyzwiskami? Żadna ze stron i tak nie ustąpi... nie warto tracić czasu po prostu.


Życzę Wam przede wszystkim dużo zdrowia psychicznego jak i tego beauty. 

75 komentarzy:

  1. Ja nie pilnuje liczby tych zakażonych, interesują mnie kolejne obostrzenia,które mnie nieco denerwują no i lockdown ,który zmusi mnie do siedzenia w domu i bezrobocia a jeszcze gorzej że niestety nie mam na to wpływu...
    Na Morawieckiego to ja już patrzeć nie mogę...
    Ale fajny wpis ,miło poczytać że ktoś ma podobne zdanie do mnie 😀
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niby zamknięci, ale nie do końca, bo jeszcze nie ma rozporzadzenia i to jest właśnie Morawiecki :)
      Pozdrawiam

      Usuń
  2. Nie mam telewizora i to mnie nieco ratuje :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie mam telewizora, ale ludzie dokoła chorują, chorują znajomi, umierają znajomi. Nie jestem cyborgiem.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja staram się myśleć pozytywnie, ale czasami się nie da...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba być realista, ale nie popadać w skrajność

      Usuń
  5. Ja przede wszystkim nie czytam wiadomości i nie oglądam telewizji :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Musimy jakość przetrwać ten trudny dla nas czas. Najlepiej jest się zaszyć w domu z dobrą książką, muzyką, filmem. Ja wiadomości słucham w radiu i to mi wystarcza.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja spoglądam trochę z zewnątrz, bo obecnie nie mieszkam w Polsce, ale oczywiście śledzę to co się dzieję i jestem bardzo zasmucona i zdenerwowana, szczególnie propagandą sukcesu rządzących, chwilami ręce opadają, ale staram się mimo wszystko zachować optymizm :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Należę do tej grupy co Ty. Spokojnie patrzę, żyje tu i teraz. Mam się czym zajmować. Nie prowadzę dyskusji które mi nie sprzyjają.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja na początku się denerwowalam. Ale jak raz, drugi, trzeci uświadomiłam sobie że rząd i media okłamują nas w żywe oczy, to jakoś mi ciśnienie zeszło.
    Przykład?
    Miałam bezpośredni kontakt z osobą zarażona - a nie miałam kwarantanny. W sanepidzie powiedziano że nic się nie dzieje, nie mam się czym przejmowac. Jak miałam gorączkę i kaszel to na teleporadzie uslyszalam że mam sobie kupić coś w aptece na przeziębienie i mogę chodzić do pracy. I od poniedziałku podobno mam pracę zdalna bo urzędy są zamknięte a tak naprawdę pracujemy na dwie zmiany a obsługa jest pięć dni w tygodniu.
    Zestresowałabym się jakby wirus ewoluował w sraczkę i zamiast masek byśmy chodzi w pampersach xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego i ja mam do tego dystans i nie biorę w 100% tego wszystkiego na poważnie ...

      Usuń
  10. Ja jestem załamana tymi nowymi obostrzeniami. Przez to wszystko czas mi strasznie ucieka. Ja staram się wiadomości nie oglądać ani nie czytać. Czasem coś zerknę ale staram się jak najmniej

    OdpowiedzUsuń
  11. Staram się robić tak jak Ty Łukasz. Skupić się na życiu tu i teraz. Na własnym życiu i sprawach, które dotyczą mnie i mojej relacji. Teraz wszystkim potrzebny jest spokój.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja staram się nie słuchać ani nie czytać wiadomości żeby nie wkurzać się tą całą sytuacją.

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja też stosuję zasadę, żeby znać niezbędne minimum, inaczej bym dawno oszalała :) Świetny post!

    OdpowiedzUsuń
  14. Zgadzam się z Tobą, że w obecnych czasach nic, a nic nie jest pewne.
    Mi czas od marca tak samo bardzo szybko minął. Również życzę dużo zdrowia.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  15. Jak dopadł mnie wirus to trochę się stresowałam ale w miarę szybko przeszło :(

    OdpowiedzUsuń
  16. Sytuacja jest nieciekawa, a media mocno ją podsycają... Ciężko oddzielić ziarno od plew..

    OdpowiedzUsuń
  17. Święte słowa. Trzeba sobie mądrze filtrować informacje podawane do wiadomości. Poziom shitu ostatnio osiągnął rozmiary absurdu.

    OdpowiedzUsuń
  18. Moim zdaniem trochę przesadzają. Wirus jest wszędzie, ale np. W Niemczech jeszcze ani razu nie było zakazu wychodzenia z domu.

    OdpowiedzUsuń
  19. nie oglądam tv od dawna, staram się jak najmniej newsów czytać, bo wszystko co tam teraz jest wskazuje na zło, a jego nie chcę mieć w głowie..
    dorey-doorey.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  20. Grunt, to spokój i nie wpadanie w panikę:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Dobrze piszesz! W dzisiejszych czasach nic nie jest pewne :)

    Pozdrawiamy 🙂
    www.twinslife.pl

    OdpowiedzUsuń
  22. na pewno wyłączyć TELEWIZJĘ :D i połowa stresu odpuszcza się w niepamięć :D

    OdpowiedzUsuń
  23. jaslucham radia jesli mam chwile a tak przy dwojce dzieci w domu niestety ani na sprzatanie ani na nic czasu nie ma bo trzeba sie nimi zajac

    OdpowiedzUsuń
  24. Jak dla mnie cała ta sytuacja jest mocno wyreżyserowana. Owszem wirus jest, ale na raka to częściej dziś ludzie umierają a o tym się nie mówi

    OdpowiedzUsuń
  25. Ja sprawdzam tylko ilość nowych przypadków i jak to wygląda w moim mieście i województwie. Nie interesują mnie wypowiedzi ludzi, którzy nie znają się na temacie, telewizyjna propaganda i rząd, który udaje, że wie co robi i nad czymś panuje ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda jest taka, że te wywiady i wypowiedzi są po to, by mieć jakikolwiek temat, żeby coś się działo, ale większość tych zdań nie ma sensu totalnie

      Usuń
  26. Staram się żyć normalnie, no może prawie normalnie. Wiadomości czasem słucham. Ogólnie jestem optymistką i z każdej sytuacji staram się wyciągać jakieś plusy, ale czasem i mi ręce opadają. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Ja na początku pandemii bardzo wkręciłam się w sprawdzanie statystyk, ale strasznie mnie to stresowało i przerażało, więc później zajęłam się swoim życiem i już nie sprawdzałam tak często wiadomosci, teraz czytam tylko od czasu do czasu żeby wiedzieć jakie restrykcje wymyślają. Ciekawa jestem kiedy to wszystko się skończy i czy kiedykolwiek świat wróci do normalności..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że większość z nas miałą podobne poczatki :)

      Usuń
  28. Najbardziej szkoda mi osób, które umierają z powodu nieprzyjęcia do szpitala lub śmiechu wartych tele porad. Wkurza mnie również fakt, iż nie mówi się o tym, jak wiele osób straciło pracę :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. NA to niestety my ludzie zdrowi nic nie poradzimy... strajki, marsze... nic

      Usuń
  29. Ja już mam dość naszego rządu... Dawno nie widziałam takiej niekompetencji.

    OdpowiedzUsuń
  30. Mimo że od wielu lat mieszkam zagranicą to z przykrością i zażenowaniem obserwuję co obecny rząd robi z Polską. Do tego sytuacja z wirusem - coś czego wcześniej nie doświadczyliśmy. Masz rację, że trzeba jakoś żyć - zamiast martwić się to próbować coś robić, uporządkować pewne sprawy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapewne jest Ci po prostu lepiej tam gdzie jesteś :)

      Usuń
  31. Trudny i ciezki temat. Myslalam ze mnie malo rusza to co dzieje sie w polsce ale niestety czulam jakby mi serce peklo, strasznie sie martwie i przezywam i ogolnie bardzo wjechalo mi to na psychike. Mnie pomagaja dlugie spacery po lesie, uwolnienie mysli. Pozdrawiam i zycze nam duzo sily <3

    OdpowiedzUsuń
  32. Nie ukrywam, że na początku pandemii bardzo się bałam. Non stop obserwowałam jak wskaźnik rośnie o te kilka zarażonych osób. Zaczęłam oglądać telewizję i co raz bardziej się nakręcać... Z biegiem czasu wiem, że to było głupie. Owszem, sytuacja wciąż jest przygnębiająca, ale nie można też ślepo patrzeć i wierzyć we wszystko, co nam powiedzą i pokażą. Trzeba właśnie umieć znaleźć ten złoty środek, żeby nie popaść w paranoję :) Dużo zdrówka, pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego im dłużej to trwa... tym większy dystans powinniśmy mieć z zachowaniem ostrożności :)
      Pozdrawiam

      Usuń
  33. Sa dwie grupy a raczej trzy jedni to antykowidowcy , drudzy to ci co boją się wszystkiego i wszystko co przeczytają o epidemii biorą za pewnik i ta trzecia próbująca być głosem rozsądku. Niestety tej trzeciej obrywa się od dwóch pozostałych, wiem coś o tym:) . Tak naprawdę to wielu celebrytów nie wspominając o politykach chce zwyczajnie coś ugrać dla siebie. Może to dobry czas by zrobić porządki w każdej dziedzinie życia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i tak to jest nie tylko w kowidowej rzeczywistosci, ale też w życiu

      Usuń
  34. Ja mam bardzo mocno rozwiniętą empatię i napięcie wyczuwam dosłownie w powietrzu. Męczy mnie to strasznie. Do tego dochodzi fakt, że moi znajomi zaczynają trafiać pod respiratory i umierać. Trudno w takiej sytuacji wyluzować, chociaż się staram. Bo przecież energia też na nas wpływa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciężko wyluzować, ale nakręcać też nie warto ... trzeba uwazać i zrozumieć, że na pewne sprawy nie mamy wpływu

      Usuń
  35. ja do pracy chodzę normalnie, jeżdżę mpk, do sklepów zaglądam. Grunt to opanowanie i bezpieczne podejście do samego siebie i bliskich

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też chodzę do pracy i normalnie funkcjonuję... jedynie firmy trochę wykorzystują sytuacje na niekorzyść pracownika

      Usuń
  36. Ja dostaję już szewskiej pasji na samo słowo korona :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy odzew i odwiedziny!