06 listopada

Moja historia kursu na prawo jazdy i drący się instruktor. Uciekłem z samochodu ...

Prawo jazdy w obecnych czasach to konieczność, często jest ono nam potrzebne do pracy, by pomóc rodzinie lub po prostu własnej wygody. Przyszli młodzi kierowcy mają prawo wybrać szkołę w której zaczną uczyć się jeździć, jednak warto mieć szeroko otwarte oczy....


jak zdać prawo jazdy



Moja historia z prawem jazdy jest dowodem na to, że co człowiek to opinia. Na początku szukałem informacji na temat szkół, trafiłem na szkołę, która nie była tania ale za to mogła pochwalić się bardzo dobrymi opiniami na różnych stronach, to zmotywowało mnie do tego, by pójść i w końcu zapisać się.

Nadszedł czas na lekcje teoretyczne gdzie w wynajmowanej sali wykładowca slajd po slajdzie tłumaczył różne zagadnienia. Slajd po slajdzie prócz tłumaczeń słuchałem "jak to młodzi kierowcy są beznadziejni i co robią źle", slajd po slajdzie wysłuchiwałem, że to prawo, przepisy są bezmyślnie ułożone. W końcu przyszedł czas mojego buntu, w końcu przyszedłem się czegoś nauczyć a nie wysłuchiwać nic nie wnoszacych komentarzy, grupa z którą uczestniczyłem w lekcjach stawała po stronie wykładowcy (wiek maksymalnie do 22 lata), jednak nie poddawałem się i drążyłem temat chcąc uzyskać konkretnej odpowiedzi, która mogłaby coś wnieść do zajęć. Lampka się oświeciła już w trakcie zajęć praktycznych, i ktoś może zapytać się, dlaczego nie zrezygnowałem wcześniej? Powiedziałem sobie, że to tylko zajęcia teoretyczne i zacisnę zęby czekając na praktykę.


Praktyczne zajęcia to nic innego jak jazdy, pierwszy dzień odbył się w miejscu o znikomym ruchu na odludziu. Nauka głównie opierała się na nauce świateł, samochodu i pedałach oraz prostych manewrach takich jak skręcanie, zmiana biegów czy zawracanie. Po ponad godzinie wyjechałem na miasto i sam siebie odwiozłem do domu, ten dzień zaliczam do udanych, ponieważ duma mnie rozpierała, że w ogóle siadłem i jechałem (jakimś cudem). Kolejne dni zajęć praktycznych zaczęły mi dawać wiele do myślenia, gdy instruktor zaczął wyrywać kierownicę, dopytywać czy znam kierunki, czy widzę linie na ulicy i czy aby na pewno nie potrzebuje okularów. Musicie wiedzieć, że instruktor nie ma prawa Was oceniać, pamiętajcie, że to Wy płacicie jemu a nie on Wam, i to Wy jesteście jego klientem a nie na odwrót. 

Czas ostateczny nadszedł w 10 godzinie moich jazd, gdy odwiozłem siebie do pracy, na parkingu galerii handlowej nie potrafiłem zaparkować pomiędzy dwoma samochodami, uważam, że 10 godzin jazd ciężko nazwać jakąkolwiek praktyką i umiejętnościami dla osoby bardzo początkującej.
Po mojej kolejnej próbie parkowania i ciągłego dogadywania mi ze strony instruktora usłyszałem "już mnie wkur**asz, jak ci się nie chce kur** uczyć to powiedz, to dam ci innego intruktora". Pałka się przegięła, na środku parkingu otwarłem drzwi, zabrałem swoje rzeczy i czym prędzej uciekłem, tak uciekłem cały roztrzęsiony jak małe dziecko. Nie zgodziłem się na zmianę instruktora ponieważ drugim nauczycielem była żona a trzecim dobry znajomy.

Mowa końcowa

Gdy opowiedziałem moją historię na instagramie wiele osób napisało, że miały podobne sytuacje. Serdecznie namawiam Was, by walczyliście o swoje prawa i o dobre traktowanie. Powtórzę raz jeszcze, to WY płacicie za lekcje i to WY możecie popełniać błędy, nawet jeśli na prawdę nie idzie Wam to po kilkunastu godzinach. Każdy zasługuje na szacunek, takie traktowanie ludzi jest karalne  a nawet po konsultacjach z prawnikiem dowiedziałem się, iż jest to podpięte pod nękanie lub znęcanie psychiczne. Nie pozwólcie również na to, by Wasz instruktor Oceniał Wasza orientację, poglądy, religię itd. ponieważ płacicie mu za lekcję nauki jazdy a nie rozmowę o "życiu".


Jeśli ktoś jest z Bytomia i okolic z całego serca polecam szkołę MOBIL i intruktora Tomasza, w końcu poczułem jak jeździ się bezstresowo, z uśmiechem na twarzy a i nauczyłem się na prawdę wiele bez stresu. Mimo wszystko nie poddawajcie się i walczcie o swoje życie i marzenia!
Ps. Tak zdałem egzamin za 3 razem :).

90 komentarzy:

  1. Fajnie że ci się udało zdać też nie udało mi się się za pierwszym razem ale nie poddawałem się i w końcu za 6 razem zdałem! Trzeba walczyć do końca. Popieram.

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny wpis, czytałam go z największą przyjemnością! Zwłaszcza, że sama zdawałam prawo jazdy rok temu. Co do wieku kursantów u mnie praktycznie byli sami około 18-letni, moim zdaniem jest taka tendencja, że mam 18 lat muszę mieć prawko. Czego kompletnie nie rozumiem, moja koleżanka np. poszła na prawko, bo... jej ojciec kazał.. Nie muszę chyba mówić jak się męczyła i prawo jazdy robiła ponad rok(!) i nie chodzi tu o to, że np miała jakiś wielki problem ze zdawaniem i zdała np. za 10 razem, tylko tak rozwleeeekała te jazdy.
    Co do samych odczuć co do kursu to muszę przyznać, że moje początki też były trudne. Po pierwszych dwóch jazdach wracałam do domu z płaczem.. Podczas 1 ogólnie byłam już w samym centrum! Dlatego moja rada nigdy nie mówcie instruktorowi, że coś jeździliście wcześniej - ja zaznaczałam, że tylko odrobinę itd. ale instruktor źle ocenił moje możliwości :D haha Teraz się z tego śmieje, ale nie było wtedy mi do śmiechu. Może nie było jak u Cb, że instruktor okazał się takim bucem (bo inaczej tego nie mogę nazwać) jak można na kogoś przeklinać - masakra. Ale no nie mówił do mnie na pewno spokojnie, było dużo darcia i może nie chamskich, ale na pewno nie miłych słów. Potrafił mnie skutecznie zniechęcić do pierwszych jazd, ale na szczęście w mojej szkole było sporo instruktorów, więc kolejne jazdy miałam już z innymi i było dużo, dużo, dużo lepiej! Na tyle, że z perspektywy czasu bardzo miło wspominam ten czas - wręcz z sentymentem, a na mieście z instruktorami 'zbijamy sobie piątki' że tak to ujmę :D Mogę nawet spokojnie polecać tą szkołę zwłaszcza, że zdałam za 1 razem mimo tych kiepskich początków :) Nawet mojego 'ulubionego' instruktora miło wspominam w późniejszych jazdach - okazało się, że po prostu nie nadaje się do początkujących kierowców - później jak już miałam wiedzę był świetny! Fajnie doradzał i wgl, po prostu nie miał cierpliwości. Także początki są ciężkie, ale nie należy się zrażać. Ale też jak trafimy na takich instruktorów jak Ty to nie ma co się zastanawiać, bo tak jak piszesz - nie ma co się męczyć, to my im płacimy, a nie na odwrót :/ Wgl trochę się zdziwiłam czytając, że kazali Ci parkować koło 10 godziny, ja zaczynałam parkować koło 20 chyba :o

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. UWażam, że instruktor jest po to by uczył i nie ma prawa podnieść głosu ani ręki ani tonu głosu. Płacimy ciężkie pieniądze i swój czas i to powinno nas motywować by reagować :)

      Usuń
  3. Współczuję Ci tej historii i w zupełności masz rację. To my płacimy za kurs, szkoła ma Nas nauczyć jeździć, a nie traktować ludzi jak gówno. Ja na szczęście miałam świetnego instruktora, lekcje odbywały się na luzie (tak jak lubię najbardziej) i udało mi się zdać egzamin za pierwszym razem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. MAm Charakter przywódczy dlatego powiedziałem stop :)

      Usuń
  4. Ja niestety po kursie mam wielki uraz psychiczny. Do tej pory nie zrobiłam prawka. Może kiedyś się zbiorę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego jest ten wpis by mówił Wam by się NIE poddawać!

      Usuń
  5. Gratuluję zdanego egzaminu! 3 raz to wielki sukces. Starsza zdała za 13 tym, niedługo po egzaminie pojechała już do Goerlitz odwiedzić jej ojca w szpitalu, dostała samochód służbowy i od tamtej pory ma pracę jeżdżąca. nie rozumiem tego nękania na kursach i chorych psychicznie instruktorów. Masz rację, trzeba walczyć z buractwem.

    OdpowiedzUsuń
  6. Dlatego boję się iść na prawko.. Ale gratuluję!!

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja teź zdałam za 3 razem a Instruktora miałam niby ok wszystko pokazał i wytłumaczył prócz gdzie się włącza wycieraczki. No i pech xhcial ze.w dniu egzaminu padal deszcz i dopiero wtedy sie obudzilam ze nie wiem co gdzie i jak!!! Zwlekałam ile moglam az do słów egzaminatowa czy ja cos widze w tym deszczu haha. No i tak odniechcenia machnęlam ręką że włączyły mi sie wycieraczki które modliłam się by nie kazal ich wyłaczyć bo znowu byłby klops 😅 na szczescie desCz lał całą droge ufff.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ciekawy wpis. Ja do dziś nie wiem jak wytrzymałam naukę u instruktora-pieniacza, furiata. Cóż wtedy nie było takiego wyboru szkół... A i ja byłam mniej świadoma i smiala, bo miałam 17 lat (to prawo obowiązywało do 1997 r. akurat wtedy miałam 17). Jak dwa lata temu jeździłam na jazdach doszkalajacych też jeden instruktor mi nie podpasowal, ale chyba bardziej ja jemu, i jako szef zmienił mi na innego, który okazał się super. A ten gościo co mnie uczył dawno temu, to też dawno już tego nie robi i jest... dziadkiem parkingowym. Tam jego miejsce powinno być od zawsze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz.... ludzie czesto są mądrzy ale nie w sytuacji w któej sami się znajdują. Zawsze powtarzam, by reagować i mówić jeśli coś jest nie tak :)

      Usuń
  9. Moja przygoda z prawem jazdy zaczęła się podobnie. W pierwszej szkole, którą wybrałam, był instruktor, który bardzo olewczo prowadził teorię a potem na praktykach była masakra. Dawał mi do zrozumienia, że jestem kompletnie beznadziejna, głupia, nie rozumiem niczego a koleżanka z kursu od razu wszystko łapie (koleżanka była średnio bystra ale miała bardzo duży biust :P)
    Przed każdym spotkaniem strasznie bolał mnie brzuch, aż się trzęsłam z nerwów, po powrocie do domu płakałam.
    Aż w końcu stwierdziłam, że z takim nauczycielem to ani nie zdam egzaminu ani nie zamierzam płacić więcej za takie traktowanie mnie. Zrezygnowałam, gość oddał mi część kasy za niewyjeżdżone godziny, co prawda oddał mi za mało, bo przeze mnie stracił szansę na nowego ucznia... ale nie miałam siły się z nim targować.
    wspominam to doświadczenie okropnie. Potem poszłam do innej szkoły... a tam okazało się, że instruktorzy to fajni ludzie, a ja wcale nie jestem taka zła ;) I zdałam teorię za pierwszym razem a praktykę za trzecim razem (dlaczego za trzecim to już osobna historia :D ).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zaś nie mam biustu!
      Mogłaś rządać mimo wszystko zwrotu pieniędzy ... to Twoje ciężko zarobione pieniądze :)

      Usuń
    2. To prawda, ale byłam tak szczęśliwa, że się zdobyłam na ten krok rezygnacji i tak zestresowana, że po załatwieniu sprawy i wysłuchaniu się tego i owego uciekłam szybko do domu z wielkim poczuciem ulgi ;)

      Usuń
    3. Najważniejsze, że po wszystkim :)

      Usuń
  10. Też nie byłam zadowolona z niektórych moich instruktorów (miałam kilku).

    OdpowiedzUsuń
  11. "Powiedziałem sobie, że to tylko zajęcia praktyczne i zacisnę zęby czekając na praktykę." - chyba teoretyczne ;)
    Współczuję takiej "przygody", sama zdawałam egzamin "za małolata", ale nikt na mnie nie krzyczał - wręcz przeciwnie, mieli anielską cierpliwość :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie każdy nadaje się na instruktora. Moja mama trafiła na tragicznego psychopatę i na 1 jeździe tak się na nią wydzierał, że nie wróciła i nie skończyła kursu. Ja miałam szczęście to świetnego nauczyciela i udało się za 1 razem:)

    OdpowiedzUsuń
  13. cóż, jak poszłam na kurs nie miałam jeszcze 18 lat. teraz inaczej bym do tego podeszła. zdałam dopiero za 7 razem. instruktor niewiele mi przekazał wiedzy, później go wymieniłam i wykupiłam godziny w innym ośrodku jednak z żadnymi wulgaryzmami się nie spotkałam.

    OdpowiedzUsuń
  14. Kurczę... naprawdę słabe jest to, że niektórzy ludzie nie bardzo wiedzą jak należy traktować innych. Na szczęście w różnych instytucjach coraz bardziej się to zmienia i szacunek do klientów coraz częściej jest normą.
    Co do kursu, to zanim zaczniemy, zawsze warto jest zasięgnąć opinii o danej szkole i o instruktorach :D
    Pozdrawiam serdecznie, Agness:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak to jest jak ludzie na emeryturze biorą się za fach, w którym najpierw należy odbyć kurs psychologii ^^

      Usuń
  15. Ja nie miałam aż tak nieprzyjemnych doświadczen, zdałam też za trzecim razem, a nauczylam się jeździć dopiero jak kupiłam własny samochód.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja co raz więcej jeżdżę sam a świeżo po jestem :)

      Usuń
  16. Mimo złych doświadczeń Ci się udało. Gratuluję Łukaszu !
    Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  17. O mamo wspolczuje Ci takiej akcji. Moje prawko rowniez zrobilam w PL i przebieglo bezbolesnie, wyszukalam najlepsza (dla mnie i po opiniach) szkole i nie zaluje. Dwoch mlodych chlopakow jeden prowadzil wyklady (bardzo rygorystyczny) drugi bardzo kolezenski jazdy. Nigdy na mnie nie krzyknal, nie stresowal, a prawko bez najmniejszego problemu zdalam za pierwszym razem. Polecam kazdemu z Bydgoszczy szkole Speed ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ile szkół tyle różnych historii. Ja swoją przygodę z prawem jazdy też bardzo różnie wspominam.

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja trafiłam na cudownego instruktora,który uczył prywatnie. 6 lat temu nie byłam na ani jednej lekcji w szkole jazdy, wystarczyły mi same jazdy oraz genialny nauczyciel, który nigdy nie krzyczał i nie miał nam nic złego do powiedzenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. LEpiej się nie chwal, że nie byłaś .... ale musiałaś przecież lekarza mieć ;p

      Usuń
  20. Czytając ten tekst miałam wrażenie, że to o mnie...z tym, że ja nie uciekłam, a potulnie słuchałam i teraz wiem, że to był wielki błąd, powinnam wysiąść i trzasnąć drzwiami,a potem przenieść się do kogoś innego. No ale byłam wtedy młodziutka, zestresowana i bez odwagi by walczyć o swoje prawa. Przybijam piątkę, że powiedziałeś dość i nie dałeś się poniżać! No i gratuluję zdania egzaminu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapomniałem dodać, że właśnie bardzo mocno trzasnąłem drzwiami ^^
      Do pewnych rzeczy trzeba po prostu dojrzeć wiekowo :)

      Usuń
  21. dlatego uważam, że ludzie tkózy w pracy mają do czynienia z ludźmi powinni przechodzić badania psychologicznie, nie tlyko nuczyciele, ale sprzedawcy, instruktorzy, pracownicy w administracji itp... łatwo jest się wyżyć na obcej osobie i to jest masakra...

    OdpowiedzUsuń
  22. Dokładnie bywają tacy instruktorzy... zamiast motywować to pogrążają. Grunt, że się udało ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. ja mialam szczęście trafić na bardzo cierpliwego instruktora. swoją drogą parkowanie to była moja najsłabsza strona, a jednak dało się i tego nauczyć - ale oczywiście nie krzykiem ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. ale chujoza z tego instruktora :P ja zdawałam prawko w 7 miesiącu ciąży, instruktor jak mnie zobaczył z brzuchem to od razu był wkurwiony, ale nie robił mi problemów. Byłam dobrze przeszkolona i zdałam za pierwszym razem ku jego ogromnemu zdziwieniu :-)

    OdpowiedzUsuń
  25. Znam sytuacje, też zdawałem prawko i wiem jacy bywają stresujący albo irytujący instruktorzy to że oni jeżdżą po 10 h 7 dni w tygodniu i potarfią jeździć to nie znaczy że każdy kursant dobrze zrobi każdy manewr a złości nie potrafią czasami pohamować, tacy nie powinni pracować moim zdaniem.

    OdpowiedzUsuń
  26. Ja miałam bardzo miłego instruktora ale niestety też oblałam 2 razy prawko, mi się wydaje że jak ktoś dłużej zdaje to później ma większą satysfakcje z tego że w końcu zdał ja się bardzo cieszyłam że za 3 razem udało mi się wreszcie ukończyć kurs.

    OdpowiedzUsuń
  27. I agree there always must be respect. Without out it's very hard to communicate.
    You did the right thing!

    www.fashionradi.com

    OdpowiedzUsuń
  28. współczuję, że tak trafiłeś. Ja akurat jak zdawałam to trafiłam na super instruktora i miło wspomninam:) aż jeszcze by się wróciło na te jazdy:)

    OdpowiedzUsuń
  29. Nigdy nie podchodziłam do prawka bo nawet na ps4 jazda samochodem wychodzi mi gorzej niż władanie mieczem więc póki co nie zamierzam powodować wypadków, ale mój M własnie jest na stapie robienia prawka, zostały mu 4 godziny do konca i mam nadzeje,ze nie zawali egzaminu, 8 lat młodszy brat zdał za pierwszym razem i uwaga jego nastawienie było dziwne ale i godne pozazdroszczenia, musze zdac za pierwszym bo nie mam czasu dwa razy się uczyc Maciek taki jest i na szczescie sie udało ale słyszałam mnostwomdziwnych historii na temat szkół a raczej szkółek, ciesze się, ze Ci sie udało i mozesz juz z dokumentem smifgac po ulicach a no takie pokraki co traca cierpliwosc powinno sie stawiac klatki w miejscach publicznych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętaj by nie wywirać na nim żadnej absolutnie żadnej presji, bo ona nie pomaga! Ja totalnie nie miałem poczucia, że będę jeździł ale zostałem trochę podparty do muru i się spiąłem :)

      Usuń
  30. My pochodzimy z małej wioski i nie miałyśmy dużego wyboru jeśli chodzi o szkołę jazdy, bo w okolicy były tylko dwie ;) Wybrałyśmy Tomka z polecenia i to był świetny gość, bardzo zabawny i też potrafił uczyć bezstresowo a jak zrobiło się jakiś błąd to uspokajał i mówił żeby się nie przejmować, bo przecież dopiero się uczymy ;) Także cieszymy się, że miałyśmy takie szczęście, bo nie zdawałyśmy sobie sprawy na jakich różnych ludzi można trafić...

    OdpowiedzUsuń
  31. Gratuluję zdania egzaminu i współczuję takiego instruktora jaki Ci się trafił. Dobrze, że zmieniłeś i to nie na żonę owego typa, ani znajomego.

    OdpowiedzUsuń
  32. Pamiętam, że z instruktorami różnie bywa. Masz rację, nie mozemy pozwalać, aby nas tak traktowali.

    OdpowiedzUsuń
  33. O ja, szkoda słów, dobrze zrobiłeś! Ja już trzy razy podchodziłam :D

    OdpowiedzUsuń
  34. Skandaliczne jest zachowanie takich ludzi, dobrze zrobiłeś ☺

    OdpowiedzUsuń
  35. Uff, jak to dobrze że miałam fajnych instruktorów i wykładowcę. Zdawałam prawko jak miałam 18 lat i wtedy byłam jeszcze na tyle słaba psychicznie, że pewnie przy podobnej sytuacji nie dałabym sobie rady. Teraz pewnie byłoby inaczej, ale na szczęście nie muszę tego sprawdzać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. JA nie uważam się za osobę o mocnych nerwach ale na tyle zależało mi na prawo jeździe, że się spiałem :)

      Usuń
  36. Aż ciężko uwierzyć, że są takie osoby... Moje koleżanki robiły prawko w tym i zeszłym roku i na szczęście nie miały takich sytuacji, ale trzeba przyznać, że aż przykro się czytało. Człowiek powinien pracować z zamiłowaniem i pasją, a nie odwalać takie numery!
    Wcale nie dziwię się Twojej reakcji. Szczyt chamstwa. A nie biorą za to małej sumki pieniędzy...
    Zmieniłeś szkołę po tych 10 godzinach? Czy już pieniędzy nie chcieli oddać?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całe szczęscie, że nie robili mi problemów :) Jakby na to spojrzeć, to musieli wypłacić bo to oni zachowali się podle :)

      Usuń
  37. ja egzamin zdałam za 8 razem. najgorsze przeżycie ever

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak to jeden z najbardziej stresujących egzaminów :)

      Usuń
  38. Bardzo współczuję takiego traktowania, również uważam, że my płacimy i my wymagamy a nie odwrotnie... Ja na szczęście trafiłam na genialnego instruktora, który podszedł do mnie bardzo dobrze i mimo, że z początku kompletnie sobie nie radziłam za kółkiem to w końcu zaczęłam jeździć bardzo dobrze i już od kilku lat jeżdżę całkiem dużo i sprawia mi ta czynność wiele przyjemności :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I również zdałam za 3 podejściem :)

      Usuń
    2. Ja teraz jeżdże ostrożnie ale myślę, że jeszcze chwilę i będę już czuł się swobodnie :)

      Usuń
  39. Przykre historie z instruktorem to nie rzadkość. Ja miałam pryzjemność trafić na miłę osoby, ale z ciętym językime, jednak przez dobry dobór charakterów było to dla mnie sama przyjemnosć <3 Dobrze wspominac nauki jazdy, ale za to trafiłam na naprawde złych, chamskich egzaminatorów

    OdpowiedzUsuń
  40. Ja bym instruktorowi strzeliła torebką w twarz za takie traktowanie i z miejsca postraszyła sądem oraz zażądała zwrotu pieniędzy, bo to jest znęcanie się a nie nauka. Ja prawo jazdy robiłam na przełomie 2008/2009 zaraz po mojej 18stce i wtedy sam egzamin wyglądał inaczej. Ogólnie sam kurs był spoko, miałam różnych instruktorów, bo każdy ma inne metody nauki i podpowiada inne rzeczy, więc jak jest możliwość korzystać z kilku to warto. Sam egzamin zdałam dopiero za którymś razem, bo nie mogłam wyjechać z placu. Do tej pory uważam, że jeden egzamin oblałam "bo tak". A za 3 nie zdanym na placu tak trzasnęłam drzwiami egzaminatorowi, że całe osiedle mnie słyszało jak drę na niego ryja mówiąc wprost, bo nie uważam, że popełniłam błąd. Ale u mnie na zadupiu nie ma mowy o sprawdzaniu na kamerach, bo wtedy już nigdy w życiu tu nie zdasz. Nie wiem jak teraz to funkcjonuje, mam nadzieje, że tę "starą wredną gwardię" już wywalili, bo kilku egzaminatorów było dosłownie mściwych. Nie twoja wina, że zapisują cię na egzamin na 14, który masz na 19 w praktyce, bo warunki są złe na przykład. W każdym bądź wypadku jak już dostałam prawo jazdy to nigdy nie miałam nawet drobnego zdarzenia na drodze czy nie porysowałam innego auta swoim :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie miałem torebki haha!
      Dlatego większośc osób siedzi cichutko na egzaminach ... a z drugiej strony obecnie jest w wielu miastach możliwość zdania dlatego myslę, że warto walczyć o swoje :)

      Usuń
  41. Ja miałam mega instruktora :D miło go wspominam :) współczuję Ci takiego dziada ;/

    OdpowiedzUsuń
  42. Ja mam z kursami super miłe wspomnienia. Zdałam za pierwszym razem, a sam instruktor był świetny! Polecałam go niejednokrotnie :)

    OdpowiedzUsuń
  43. Szkoda, że trafiłeś na takiego instruktora... Nieprzyjemne doświadczenia już za Tobą, a najważniejsze, że prawo jazdy zdane, czego oczywiście gratuluję! :)

    OdpowiedzUsuń
  44. Masakra co teraz słyszę o instruktorach albo o teorii, jak ja się cieszę że dawno zrobiłam prawko i dobrze trafiłam. Dobrze, że się przeniosłeś i zdałeś :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy odzew i odwiedziny!