Opowiedz historię i wygraj voucher do sklepu Loccitane !

Witam Was Serdecznie

Mam dla Was aż 3 Vouchery od L'occitane każdy o wartości 100zł !
Zadanie konkursowe jest łatwe i przyjemne, napisz swoją historię co w sobie cenisz najbardziej, czy przyszło Ci to z łatwością, za co siebie kochasz (nie muszą być długie).
Trzy historie wygrają voucher na stacjonarne zakupy w L'occitane !

Kosmetyki L'occitane

Regulamin :

1. Bądź obserwatorem mojego bloga
2. Polub mój fanpage >> Łukasz Bier
3. Opowiedz swoją historię za co siebie cenisz, co w sobie lubisz ! podaj meila !
4. Jeśli gdzieś zamieścisz info o konkursie powiadom o tym ! ( absolutnie nie jest to obowiązkiem ! )
5. Konkurs trwa od 28.08 - 08.09.2016
6. Nie biorę pod uwagę osób, które w ostatnich konkursach odlubiły fanpage czy odłączyli się od obserwatorów mojego bloga (bacznie to monitoruję)
7. W konkursie mogą brać osoby pełnoletnie i nie pełnoletnie (za zgodą rodzica)
8. Wysyłka jest realizowana tylko na terenie Polski
9. Wygrywają trzy osoby, nagrody są nowe nie używane oryginalnie zapakowane. Wysyłane przez firmę L'occitane

10.Serwis Facebook nie jest współorganizatorem konkursu i nie ponosi żadnej odpowiedzialności wobec uczestników konkursu. Konkurs nie jest w żaden sposób sponsorowany, popierany ani przeprowadzany przez serwis Facebook ani z nim związane. Organizator konkursu korzysta z serwisu Facebook do administrowania promocją na własną odpowiedzialność.
11. Niniejszy konkurs nie jest grą losową w rozumieniu ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach losowych i zakładach wzajemnych

Wyniki będą w pierwszy poście po 8.09.2016

Uwaga - nie trzeba mieć bloga, do obserwacji wystarczy konto na gmail.com !
Share on Google Plus

Łukasz Bier

Witam Cię drogi czytelniku, zapraszam do obserwacji i komentowania.

86 komentarze :

  1. Trudne zadanie ale coś wymyślę i wezmę udział w konkursie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tam trudne, dasz radę :) Śmiało bierz udział :) Nie trzeba nc udostepniać :)

      Usuń
  2. Myślę ze po niedzieli coś wyskrobię ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. ciężko, raczej nie dam rady nic napisać;p

    OdpowiedzUsuń
  4. Odpowiedzi
    1. Widzę, że jak już jest coś trochę do pomyślenia to się nie chce :P ... a ie trzeba banerkow dawać, udostepniać... no cóż :) będą mieli większe szanse inni :)

      Usuń
  5. Hmm ... Zadanie trudne, aczkolwiek bardzo ciekawe i różniące się od wielu różnorodnych zadań konkursowych. Teraz gdy co druga osoba ma tyle kompleksów, że nie idzie ich zliczyć na palcach i jednej ręki - to nosek kartofelek, to za duży obwód ud, za małe usta- będzie trudniej spojrzeć na siebie, w swoje wnętrze i znaleźć coś pozytywnego. Tak ! Ja też narzekam, i to wcale nie mało, ale podjęłam się tego wyzwania. Wychodzę z założenia, że życie jest za krótkie, by pozostawać ciągle w tej sferze, w której czujemy się bezpieczni.
    Zatem ... Co sobie w sobie cenię ?
    Z pewnością punktualność ! Nigdy nie zdarzyło mi się, bym gdziekolwiek się spóźniła. Wyróżniam się tą cechą i często wymagam od innych. Uważam, że jest ona bardzo przydatną w naszym życiu i czasami naprawdę opłaca się wstać te piętnaście minut wcześniej :) Jeszcze jedną z takich cech jest moja pracowitość. Potrafię się zmusić do wysiłku i wykonać swoje zadanie tak, jak trzeba. Nie używam wymówek " Nie chce mi się" czy "Nie dziś". Jeżeli już od początku wyobrażę sobie korzyści, pracuję niczym mrówka.
    Co w sobie zaś lubię ?
    POCZUCIE HUMORU ! Choć na ogół nie wszyscy znajomi rozumieją moje żarty, to potrafię zarażać uśmiechem i zmieniać szary dzień w kolorowy.
    Do tego mogę dołączyć również otwartość na ludzi. Uwielbiam z nimi rozmawiać, poznawać ich historie, śmiać się, zdobywać ich zaufanie i przyjaźnić się. Bo świat bez przyjaciół jest niczym, a z nimi dobrą zabawą i wieloma wspólnymi przeżyciami, które kiedyś będziemy mogli wspominać. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. łeee a ja nie w Polsce jestem:( Ale Loccitane uwielbiam:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja nie mam konta na FB więc pytanie z innej beczki: gdzie mogę obejrzeć Twoją sesję z końmi? Ciekawa jestem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzisiaj była ta sesja więc niedługo pewnie na moim fanpagu ( nie musisz być zalogowana )

      Usuń
  8. Odpowiedzi
    1. Więc zachęcam do wzięcia udziału :)

      Usuń
  9. Za co siebie lubię? Za szczerość i empatię. Szczerość często nie jest łatwą sztuką w dorosłym życiu, zwłaszcza taka, która nie chce nikogo urazić. Cenię się również za poczucie humoru, za jako-taką wiedzę, jaką posiadam i lubię swoje... długie nogi :D
    Dobrze, że nie trzeba pisać, czego się w sobie nie lubi :D
    e-mail: barcabarcabarca@interia.eu

    OdpowiedzUsuń
  10. Ależ się tutaj u Ciebie pozmieniało! Oczywiście na plus :) Wpadam i nadrabiam zaległości, a tu konkurs - obok którego nie mogę przejść obojętnie :)

    Obserwuję i lubię fanpage pod nazwiskiem Olga Krysiak :)
    Adres e-mail: apieceofally@gmail.com

    Odpowiadając na zadane przez Ciebie pytanie konkursowe - mogę śmiało stwierdzić, że cenię siebie za wiele rzeczy, ale ta umiejętność przyszła dopiero niedawno. Przez całe życie tylko się krytykowałam i ganiłam za mniejsze lub większe przewinienia. Nauczyłam się jednak doceniać siebie za to, że zawsze znajduje wyjście z sytuacji, nawet tej najtrudniejszej i najbardziej beznadziejnej, za to że mimo wielu przeciwności losu i przykrych sytuacji jakie mnie w życiu spotkały, nadal potrafię cieszyć się z małych rzeczy. Za to, że gdy postawię sobie cel, to uparcie do niego dążę, mimo iż na swojej drodze spotykam osoby, które nie zawsze życzą mi dobrze. Lubię siebie przede wszystkim za to, że jestem... po prostu dobrą osobą :) Wspieram, kocham, szanuję i nie zamierzam nigdy tego zmieniać. Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że na plus :) PRZYJĘTE

      Usuń
  11. powodzenia wszystkim :D o wadach to bym pewnie naskrobała historię na klika stron :P

    OdpowiedzUsuń
  12. Łukaszku to ciężkie zadanie i dobrze o tym wiesz hihi:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem jest łatwe :) Nagroda jest świetna więc zadanie ma być trochę do pomyślenia :) Za to nie trzeba ni udostepniać dawać jakiś banerków itp ;)

      Usuń
  13. Obserwuję i lubię fanpage pod nazwiskiem Karolina Gawron :)
    Adres e-mail: kargawr1@gmail.com


    4 lata temu, 4 dni przed Wigilią zmarł mój dziadek z którym nie zdążyłam się pożegnać. Jestem dość rodzinną osobą i do dnia dzisiejszego ciężko jest mi pogodzić się z tą myślą.Tatuaż z napisem: love is enough, wiąże się z tą historią. Przypomina mi o tych wszystkich emocjach a jednocześnie daje wiarę w to,że miłość do osób, które były dla mnie ważne nie zniknęła i są one wciąż blisko mnie każdego dnia. Cecha którą w sobie szczególnie cenie to ogromna wrażliwość. Wzruszają mnie najprostrze rzeczy; wspomnienie, dobra piosenka, film czy słowo od ukochanej osoby. Nie uważam tego w żadnym stopniu za wadę, wręcz przeciwie to ogromna zaleta dzięki której potrafię docenić wszystko co mam i co miało miejsce w przeszłości.

    OdpowiedzUsuń
  14. Trudne, musiałabym się zastanowić :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. MAsz trochę czasu więc na spokojnie :)

      Usuń
  15. Powodzenia w konkursie ;) Mi niestety do sklepu nie po drodze

    OdpowiedzUsuń
  16. Fajny konkurs! Jako, że ostatnio u Ciebie wygrałam to nie będę zachłanna :)
    Powodzenia wszystkim! :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Świetny konkurs! Postaram się coś napisać i wysłać zgłoszenie :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Powodzenia wszystkim biorącym udział! Nich wygra najlepszy :)

    OdpowiedzUsuń
  19. i znowu Facebook mnie eliminuje :( Życzę wszystkim powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  20. Pytanie nietypowe więc wezmę udział;)
    Obserwuję jako Ewelina K
    secretaddiction86@gmail.com
    Lubię na FB jako Secretaddiction86.
    Do pokochania siebie w moim przypadku chyba jeszcze nie doszło, ale niewątpliwie mam kilka cech, które w sobie lubię. Czy przyszło mi to łatwo? Ależ skąd! Akceptacja siebie to chyba jedna z najtrudniejszych życiowych wyzwań. Choć pozornie wydaje się być czymś naturalnym i oczywistym. W rzeczywistości jednak jest to długotrwały i żmudny proces. Zwłaszcza dla osoby takiej jak ja, która krytycznie podchodzi do wielu spraw i wymaga przede wszystkim od siebie, a dopiero potem od innych. Przez lata zadręczałam się rożnymi dziwnymi sprawami, na które często nie miałam wpływu, ale w końcu trochę wyluzowałam;) Cenię w sobie przede wszystkim szczerość. Nie jestem osobą typu "bułkę przez bibułkę" i kiedy coś mi nie pasuje, kogoś nie lubię - od razu mam to wypisane na twarzy. Ta cecha bywa problematyczna, ale w dzisiejszym świecie warto postawić na szczerość. Moją mocną stroną jest także umiejetność słuchania i wnikliwej obserwacji otoczenia. Dzięki czemu umiem pomagać innym, a jednocześnie potrafię odczytać gdy ktoś ma nieczyste intencje. Kolejną dobrą cechą jest dobrze rozwinięta empatia, nie zamykam się na innych. Bardzo lubię też w sobie dokładność i analityczne podeście do wielu kwestii. Niemal wszystko potrafię rozłożyć na czynniki pierwsze;) Lubię też w sobie "lekkie pióro", bardzo pomaga mi to w blogowaniu;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Zgłaszam się
    obserwuję jako Milena M, fb Milena Kosmetycznepasje
    Cenię siebie za swoją siłę i zaradność. Nigdy nie sądziłam, że mogę być tak silną kobietą i stawiać czoła przeciwnościom losu z odwagą i determinacją. Być może moje wcześniejsze podejście było spowodowane tym, że rodzice trzymali mnie pod kloszem, mówili mi, że nie powinnam się wychylać, że nie warto ryzykować. Gdy chciałam podjąć jakieś wyzwanie często byłam zniechęcana i mówiono mi, że nie dam rady. Jakiś czas temu moje życie wywróciło się do góry nogami, za sprawą przykrych doświadczeń, które mnie spotkały. Musiałam zacząć wszystko od nowa, sama, w nowym mieście, z dala od domu i przyjaciół. Dałam sobie radę i wyszłam silniejsza z tej próby. Od tej pory wiem, że co by się nie działo dam sobie radę, stałam się bardziej pewna siebie i decyduję się na rzeczy, na które kiedyś nigdy bym się nie odważyła :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Nie jest to wcale takie łatwe zadanie....bo szczerze jakoś nie często zastanawiam się nad tym co w sobie cenię, za co lubię swoją osobę, bo nie mowa tutaj o powierzchowności a tym co ukryte głębiej. Jakoś łatwiej człowiekowi przychodzi krytyka wobec własnej osoby, a nigdy za nic samych siebie nie chwalimy, teraz kiedy to piszę troszkę sobie uświadamiam że to wielki błąd. Cóż ja sama w sobie kocham najbardziej...może dość banalna będzie ta odpowiedź ale jest to wrażliwość. Myślę że duża wrażliwość to domena ludzi o dobrym sercu i ja w sobie to bardzo cenię. Pozwala mi to być dobrą matką, wspaniałą żoną...po prostu dobrym człowiekiem. Jestem osobą otwartą na świat, na życie. Potrafię czerpać z prostych rzeczy masę przyjemności, doceniam to czego często nie dostrzegają inni, przez co moje życie jest bardziej optymistyczne i bardziej dynamiczne. Czasami może się wydawać że skoro jest się bardzo wrażliwą osobą, wszystko mocniej się odczuwa, chociażby te przykre sytuacje, które zawsze mają miejsce, to prawda czasami można stwierdzić że jest to raczej wada niż zaleta, ale jak się głębiej zastanowić to przecież nie mieć wrażliwości to jak być martwym, zamkniętym na wszelkie doświadczenia, na wszelkie odczuwanie. Bo wrażliwość nauczyła mnie być też osobą świadomą i silną. Można pomyśleć sprzeczna sprawa siła i wrażliwość, ale tak właśnie kiedy jest się osobą bardzo wrażliwą trzeba mieć mnóstwo siły by ja "udźwignąć". Cieszę się że posiadam tą cechę, którą staram się świadomie przekazać aktualnie swojemu synowi, licząc na to że też będzie osobą o dobrym serduchu, dostrzegającym to czego często inni nie dostrzegają ;)
    Obserwuję jak: Monika St. na Facebooku jako Monika Struczyńska
    monisskaaaa@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  23. Wszędzie ten FB... a ja tam nie istnieję, także choć mam mega ochotę w konkursie wziąć udział, to już na starcie to falstart by był :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. FB to podstawa w marketingu teraz siła napędowa :)

      Usuń
  24. 1. obserwuję: magdalena switala
    2. lubię fanpage: swita77
    3. Hmmm, chyba najbardziej cenię w sobie tę cechę, jaką jest trochę naiwna, dziecięca wiara w to, że marzenia się spełniają. Może nie same, bo trzeba trochę nad tym popracować, ale jeśli się uparcie dąży do celu, to nie ma innej możliwości, jak powodzenie. Kiedy byłam mała bardzo chciałam zostać… śmieciarzem;) Tak, marzyłam o tym, że będę jeździć śmieciarką i znajdować różne skarby w kubłach;) Marzenie spełniło się w nieco przewrotny sposób, bo co prawda nie obsługuję śmieciarki, ale znajduję różne skarby na targach staroci, jarmarkach, antykwariatach i w różnych zapomnianych rupieciarniach. A potem je czyszczę, odnawiam i daję im nowe życie;) Mogłabym wyliczać bez końca te wszystkie spełnione marzenia a ile ich jeszcze czeka w kolejce! Jedne są z gatunku tych prozaicznych, inne bardziej szalone, ale nie niemożliwe. Najważniejsze, że nie zniechęcają mnie niepowodzenia a wręcz dodają siły do realizacji zamiarów. Nie można się poddawać, to nie w moim stylu;) Tak, połączenie pasji i wiary w marzenia to duet idealny! A dzięki marzeniom życie ma lepszy smak, dni są bardziej kolorowe i nigdy się nie nudzę;)
    (szczurek7704[at]gazeta.pl)

    OdpowiedzUsuń
  25. Odpowiedzi
    1. Masz jeszcze czas więc na spokojnie :)

      Usuń
  26. Oj kusisz, zadanie trudne, ale podejmuje wyzwanie.

    Obserwuję na facebooku jako: Dominika Te oraz jako between dots
    Obserwuję bloga jako Emilia .
    e-mail: betweenxthedots@gmail.com

    Za co siebie cenię i co w sobie lubię... hmm, pewnie jako nastolatka powiedziałabym, że za nic, że w ogóle siebie nie lubię, itd, bo mam dość mojego wyglądu - brak idealnego ciała jak z okładki, twarz w pryszczach i każdy podkład w kolorze pomarańczy, a z cech charakteru też nic, bo wszyscy rówieśnicy non stop mi przytykają. Na całe szczęście na swojej drodze trafiłam na wspaniałego profesora od fortepianu, który chociaż na początku był mi jak wrzód na 4-literach i na wieść, że dostałam się do niego na fortepian (co było zaszczytem, ale mając z nim wcześniej do czynienia, był to istny koszmar, bo grał co chciał, nie patrzył w nuty, uważał, że zna je lepiej i takim cudem przerobił Mozarta na jazz) wręcz miałam ochotę rzucić lata pracy przy instrumencie nie poddałam się, bardzo szybko okazało się, że jest to jeden z najmilszych ludzi jakich poznałam. Kiedy nauczycielka powiedziała na mnie coś obraźliwego skwitował ją jako stara kozę, która nie ma racji. Wszyscy Ci ludzie i zdarzenia, które przeplotły się przez moje nastoletnie i obecne życie spowodowały to, że teraz mogę śmiało powiedzieć, że cenię siebie za wytrwałość - chociaż życie jest różne ja nadal marzę, nadal mam wielkie plany i nie latam w chmurach, nie pozwalam się ściągnąć na ziemię. Zaczęłam z wiekiem cenić sobie moją artystyczną wrażliwość i instynkt, zaczęłam zwracać uwagę na moje wnętrze, bo twarz czy ciało nigdy na 100% nie pokazują tego co siedzi w człowieku - człowiek jest zbyt skomplikowaną istotą, aby oceniać ją poprzez pryzmat ciała, w końcu to dusza i charakter są bardziej trwałe niż ciało, które łatwo przerobić i zmodyfikować. Oczywiście nadal mam dni, że patrzę w lustro i mówię sobie "Boże kobieto, weź się ogarnij, bo wyglądasz jak menel spod znanego dyskontu z tanim winem", ale próbuje też patrzeć na moje atuty, które przez lata były mi wmawiane jako wady - blada cera, rudy włos, uszy jak u elfa. Po tych wszystkich latach mogę śmiało powiedzieć, że cenię i lubię siebie za każdą małą część, która składa się na moją osobę - za mój charakter, znaki szczególne i niepowtarzalność, ponieważ wiem, że drugiej takiej jak ja nie będzie... no chyba, że ktoś mnie sklonuje, ale nawet i to nie daje gwarancji,że klon będzie w 100% taki sam :)

    Trochę długa ta wypowiedź, mam nadzieje, że się nie zanudzisz czytając ją, chyba czas wrócić na teologiczny pisać eseje o życiu :D

    OdpowiedzUsuń
  27. Kiedy zaczęłam myśleć za co siebie cenię, przypomniałam sobie, że parę lat temu napisałam wiersz, który dokładnie ujmuje to, co chciałam przekazać w tym komentarzu. Dlatego też pozwolę sobie go tu opublikować z dodatkowymi wyjaśnieniami pod wierszem.

    "Stała.

    Patrzyła, nie rozglądała się.
    Myślała, nie odzywała się.

    Silna.

    Nie dała się złamać.
    Czasem lekko się nadkruszyła.

    Każdy ma chwile słabości.

    Po prostu była.
    Skała.
    Ja."

    Od parunastu lat ciężko choruje, każdy miesiąc jest mi bardzo niepewny. Choroba nakierowała mnie na wartości, którym jestem wierna do dziś.
    Kiedyś, w dużym stopniu skupiona na świecie materialnym, w pogoni za idealnym ciałem, bez równowagi duchowej i samoakceptacji, mierzyłam swoją wartość przez opinie innych na swój temat. Dziś, mimo iż dalej się uczę, i do końca życia będę omylna, to przyświecają mi kompletnie inne wartości. Ważna jest dla mnie nauka cieszenia się z codzienności, kształtowanie równowagi wewnętrznej i obserwowanie świata. Mam to szczęście, że jestem osobą widomą i doceniam to, że mogę używać swoich oczu do zgłębiania tego jak funkcjonuje świat, jak wygląda życie ludzi na różnych zakątkach świata i jakie prawa rządzą przyrodą.
    I właśnie za to siebie cenie - za to, że z choroby - wydawałoby się, że czegoś negatywnego - potrafię wyciągnąć to co dobre. A także, że mimo wielu upadków - zawsze, prędzej czy później, staram się podnieść. :)

    email: fluffy.is.sweet@gmail.com
    Obserwuje jako: Paulina Wolska,
    Dodatkowo udostępniłam konkurs na Facebooku: https://www.facebook.com/paulina.wolska.104/posts/1503904486301998?pnref=story

    OdpowiedzUsuń
  28. Obserwuję: jako P A T R Y C J A
    Mail: patrycjja@live.com

    Za co się cenię? Może zabrzmi trochę narcystycznie, ale jestem bardzo miła ;-) I w swoim odczuciu nie uważam, żeby było to objawem narcyzmu. Bardzo lubię w sobie tą cechę i staram się ją pielęgnować. To ona pociąga za sobą wiele innych pozytywnych aspektów charakteru. Jestem przyjaźnie nastawiona, pomocna i nie chowam urazy. Jeden z przykładów? W tym roku miałam ślub w bliskiej rodzinie. Ślub kogoś z kim długo się przyjaźniłam, ale miałam też z tą osobą kilka gorszych chwil. Kilka lat wcześniej obiecałam sobie, że w zamian za to, co stało się przed moim weselem sama zostanę zwykłym gościem nie udzielającym się w przygotowania. Przez kilka lat pielęgnowałam tą urazę i się odgrażałam. Ale kiedy przyszła ta godzina zero, a do ślubu zostało kilka dni nawet przez chwilę przez myśl mi nie przyszło żeby nie pomóc, żeby odpuścić, żeby dać spokój. Biegałam jak mały samochodzik, bo chciałam żeby wszystko wyszło jak najlepiej a młoda para była szczęśliwa i zadowolona. Właśnie chwilę przed tym ważnym dniem uświadomiłam sobie, że nie potrafiłabym się zdobyć na odpuszczenie, że to nie byłoby fair wobec mnie i zjadłoby mnie od środka. I uświadomiłam sobie też, że lubię w sobie to bycie miłą i pomocną, bo chociaż czasem takie osoby są wykorzystywane to i tak czerpią z tego satysfakcję :-)
    A ja za swoją pomoc dostałam najlepszą nagrodę jaką mogłam sobie wyobrazić: siostra mojego męża, Panna Młoda poprosiłam mnie o błogosławieństwo. Bo jestem dla niej jak siostra <3

    OdpowiedzUsuń
  29. Obserwuje jako: Nadia
    Lubię na Fb jako: Malinowy Skarbiec
    Baner: http://malinowyskarbiec.blogspot.com/

    Odpowiedź: Jestem osobą otwartą na wszystko. Cenię w sobie to, że mam dystans do wszystkiego. Że mam gdzieś opinie innych i staram się nie oceniać innych. Mam dystans do tego co w ktoś wierzy, czy jest weganinem, czy je wszystko. Jak dla mnie to wybór danego człowieka, a ja nie mam żadnego prawa tego oceniać. Pochodzę z rodziny mocno wierzącej, a raczej teoretycznie wierzącej. Widzą tylko "grzechy" innych, ale nie swoje. Wiadomo jak to jest - gdy się zmusza do czegoś dziecko to robi na odwrót. Moi rodzice wiecznie krytykowali inne religie. Ja postanowiłam, że taka nie będę i jestem zdystansowana/tolerancyjna do wszystkich ludzi.
    Cenię sobie mój sarkazm. On mnie zwykle ratuje z przeróżnych sytuacji plus odstrasza wkurzających ludzi, którzy nie dają spokoju. Lubię w sobie to, że w sytuacjach, które mnie przerastają umiem w sobie włączyć coś w stylu "socjopatycznej Ani" i po prostu poradzić sobie z czymś bez emocji. Przydaje się to na różnego rodzaju egzaminach, ale także na przykład na pogrzebach, gdy wolę mieć po prostu smutny wyraz twarzy niż płakać.
    Cenię w sobie szczerość do bólu - coś do czego większość osób nie jest zdolna. Ja umiem komuś powiedzieć w twarz, że go nie lubię, że nie przypasował mi jego charakter, albo jego zachowanie. Nie mam z tym żadnego problemu. Może i jestem tolerancyjna, ale to nie znaczy, że mam przebywać wśród ludzi przy których czuję się źle. Uważam, że lepiej być do bólu szczerym niż udawać, że jest się miłym itd. Myślę, że gdyby wszyscy ludzie umieli się zdobyć na szczerość (która jednak wymaga trochę odwagi) to wszystkim byłoby o wiele łatwiej i nie żyli by w kłamstwie, które sami stworzyli.

    OdpowiedzUsuń
  30. Jestem : marttoolla
    FB: Marta Szcz*
    Poszło fb: https://www.facebook.com/marta.sz.mari

    Kocham siebie za moj ... "rower czterokołowy" :D
    Ja z mężem=> dwa duże koła
    Bliźniaki=> dwa boczne
    I jeszcze jeden ...rzec można jeszcze "w koszyczku" :D

    Długo się wzbraniałam przed założeniem rodziny,wtedy z partnerem byliśmy ze sobą 10lat i swoje obmyślone wygórowane plany...
    A było tak=> mój małż wyrzucił przypadkiem moje piguły :D- oczywiscie ostatnia paczka ledwo zaczęta, tu święta wielkanocne znajdź lekarza łaskawie. Co począć co począć co począć co? ... więc Weekend majowy POCZELIŚMY :D

    Kocham to w sobie/w nas, że potrafimy z jednego PLANU płynnie przejść w drugi, że funkcjonujemy jak rower, płynnie, czasami hamujemy, czasami przyspieszamy, ale mamy taki zgrabny ten rowerek, że OH!


    marttoolla@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  31. Obserwuję jako: Agnes C.
    Lubię na FB jako: Agnieszka Monika
    Mail: agnieszka.mp@vp.pl

    Mogłabym pisać i pisać o sobie, o tym, co w sobie kocham i co w sobie cenię, ale jest tego tak dużo, że powstałoby z tego wszystkiego bardzo długie wypracowanie. Jest jedna rzecz, jedno wydarzenie, które wpłynęło na moje życie i na mnie. Od tego momentu nauczyłam się dawać drugą szansę. Każdemu.

    Kiedy miałam jakieś 8 lat, ugryzł mnie w nogę pies i od tej pory unikałam psów jak ognia. To wydarzenie sprawiło, że każdy pojawiający się w pobliżu mnie pies wywoływał we mnie lęk i obawy. Myślałam, że każdy pies jest taki sam i każdy kolejny też mnie ugryzie, dlatego od psów trzymałam się z daleka. Kiedy w liceum przyjaciółka zaproponowała mi, aby razem z nią pomagała w pobliskim schronisku dla psów, początkowo byłam przeciwna, jednak ona tak długo mnie namawiała, że pewnego dnia poszłam z nią tam. Nigdy nie zapomnę tego, co zobaczyłam: tyle smutnych, porzuconych psów, złaknionych ludzkiej miłości, że aż się popłakałam. Kiedy wzięłam na ręce taką małą, bezbronną psinkę, od razu wiedziałam, że nie zrobi mi ona krzywdy. A to, co wydarzyło się dawno temu, przestało mieć znaczenie. Po prostu trafiłam wtedy na niewłaściwego czworonoga. Dziś jestem szczęśliwą właścicielką małego kundelka, który każdego dnia wita mnie, gdy wracam do domu. I oczywiście nadal pomagam w schronisku.

    Cenie się za to, że z pomocą przyjaciółki pokonałam lęk przed psami. Że mimo wewnętrznego strachu i obaw zdecydowałam się zbliżyć do psów, pogłaskać je czy przytulić. I najważniejsze: że potrafiłam je pokochać. Ta miłość przyszła z czasem. Psy to wspaniałe zwierzęta. Szkoda, że nie miałam okazji przekonać się o tym wcześniej.

    OdpowiedzUsuń
  32. Ciężko oceniać samą siebie. Raczej nigdy nie zastanawiałam się nad tym co w sobie lubię, za co się cenię. Pierwsze co, zawsze na myśl przychodzą mi rzeczy, które zrobiłam źle. Jednak wgłębiając się, myślę, że moim największym sukcesem jest stylizacja paznokci. Jestem człowiekiem, który bardzo szybko się poddaje. Jeśli nie potrafię czegoś już, to nie brnę w to dalej, żeby ćwiczyć. Tutaj było podobnie. Nie wychodziło, poddałam się bardzo szybko, jednak jakimś cudem na drogę paznokci wróciłam. Wróciłam i zaczęłam ćwiczyć. Wyszłam do ludzi i teraz zajmuje się tym na co dzień. Sprawia mi to wielką frajdę.
    Kolejną sprawą jest fakt, że po 5 latach związku funkcjonuje normalnie. Cenie się za tą siłę, którą mam w sobie. Mogłabym się załamać, nie wychodzić z domu, przepłakać każdą noc, ale uważam, że pomimo tego, że gdzieś w środku cierpię, ludzie na świecie mają jeszcze gorzej. Tak naprawdę mój problem, to nie problem. Widocznie tak miało być!
    Ostatnią rzeczą, o której napisze, to moja upartość. Dzięki niej, nadal prowadzę bloga. Nieraz miałam chwile zwątpienia, chciałam tym rzucić, ale stwierdziłam, że za dużo pracy w to wszystko włożyłam. Ostatni miesiąc był dla mnie bardzo intensywny, a jednak zacisnęłam zęby i musiałam dodać chociaż parę postów, aby blog nie zamarł :)

    email anitasadlo@interia.pl
    obserwuje jako psychodelax3

    OdpowiedzUsuń
  33. Wg Wikipedii jest to organiczny związek chemiczny, określany także jako hormon 3xF (z ang. fright, fight and flight), czyli hormon strachu, walki i ucieczki. Wg mnie jest to przyjemne uczucie ściskania w żołądku, dreszcze na plecach i ciarki na skórze, niepokój w brzuchu i motyle w sercu. Adrenalina –bo to o niej mowa, sprawia, że czuję się wszechmocna, silna i odważna. To dzięki niej spełniłam swoje marzenia (skok na spadochronie, czy nurkowanie), to z nią wspinałam się na szczyty, to dla niej cięgle podwyższałam sobie poprzeczkę, wdrapywałam się na granice możliwości i sprawdzałam samą siebie. Ojj, tak było kiedyś...Dziś – mówiąc dosadnie - usiadłam na dupie...z natury krejzolka została okiełznana, uziemiona i udomowiona niczym dziki koń wzięty w niewolę. Ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu ;) Wystarczyła obrączka na palcu i przez dziewięć długich miesięcy ciągle powiększający się brzuch, bym inaczej zaczęła patrzeć na życie. Wszystko poprzestawiało się o 180 stopni, a szufladki w głowie zostały wypełnione innymi priorytetami. A ja? Ja poznałam siebie samą zupełnie na nowo. I to właśnie tę zmianę uważam za swoje największe osiągnięcie i to właśnie w sobie cenię. Myślałam, że nikt nigdy za mną nie nadąży, a jednak okazało się, że można mnie jakoś ogarnąć. Jednak przede wszystkim cieszę się, że ten mały głodny adrenaliny wirek w brzuchu ciągle gdzieś się tam we mnie tli i kiedy tylko mogę daję upust wciąż drzemiącym we mnie emocjom. Bo czemu by nie?! email: asiawlas@wp.pl Lubię na fb i obserwuję blog: Joanna Wlas

    OdpowiedzUsuń
  34. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  35. Najbardziej cenię w sobie to, że słucham własnej Duszy, podążam za nią;
    a przez to jestem sobą, co inni we mnie cenią.
    Mam swoje pasje, które mnie uskrzydlają,
    wielki wpływ na me poczucie szczęścia mają.
    Nigdy nie pozwalam, by pokrył je kurz,
    bez nich w życiu ani rusz!
    Jeżdżę na koncerty, czytam inspirujące książki i spędzam czas na łonie natury,
    to jest to, co kocham i co pozwala mi odsłaniać kolejne zakamarki mojej własnej natury :)

    OdpowiedzUsuń
  36. zapomniałam podać swe dane, obserwuję jako SunnyLavi@gmail.com, na FB : Basia Grieger

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz i obserwację !
Odwiedzam Was wszystkich !